Mężczyźni odskoczyli od siebie, a raczej to Baekhyun odskoczył od Chanyeola, który wciąż trzymał go za dłoń. W pewnym momencie Baekhyun kaszlnął, przerywając tym niezręczną ciszę.
- To...ja może to wezmę - Chanyeol wskazał na metalowy przedmiot i wypuścił delikatną dłoń Byuna.
Bez zgody mniejszego, chłopak wyszedł z powrotem na deszcz i przebiegł krótki dystans.
Czarnowłosy stał przez chwilę w miejscu. Zastanawiało go zachowanie Chanyeola. Raz był dla niego wredny, poruszał temat ich uczuć względem siebie, a później pojawiał się znikąd i jak gdyby nigdy nic mu pomaga i znowu miesza w jego uczuciach. Sam już nie wie czego może się po nim spodziewać.
Mniejszy pokręcił lekko głową, a usta wykrzywił w uśmiechu. Dzisiaj są święta. Trzeba je jakoś naprawić. Nie pokaże się dzieciom z przygnębionym wyrazem twarzy. Będzie najlepszym tatą na świecie i żadna burza mu w tym nie przeszkodzi.
.
Cała rodzina siedziała w salonie oświetlanym przez kilka świec ustawionych w każdym możliwym bezpiecznym miejscu. Po kolei opowiadali śmieszne historie z życia, a Chanyeol słuchał je z widocznym zainteresowaniem. Gdy matka Baekhyuna opowiadała historię z jego dzieciństwa, na usta Chanyeola wkradł się szczery uśmiech. Tak bardzo lubił słuchać o Baekhyunie, że zapomniał o swoim chłopaku, który prawdopodobnie czekał na niego z wigilijną kolacją. Ale to nieważne. Jest z ukochanym w jednym pomieszczeniu i rozmawia z jego rodzicami. W końcu...po co ma jechać do kogoś kogo i tak nie kocha i prawdopodobnie nigdy nie będzie w stanie . Jego relacja z młodszym od siebie blondynem była dosyć skomplikowana. Ale w końcu...był jego mężem.
Słuchając historie wypowiadane przez matkę Baekhyun z trudem powstrzymywał się przed zatkaniem jej ust brudną ścierką. Chanyeol bardzo dobrze znał każdą z nich. Gdy byli razem, Baekhyun spędzał z nim wieczory i opowiadał. Można by powiedzieć, że Chanyeol wiedział o mniejszym wszystko, jednak Baekhyun nie wiedział o nim nic. Starszy nigdy nie opowiadał o swoim dzieciństwie. Młodszy nie naciskał. Skoro nie chciał mu mówić o takich rzeczach...dobrze. Szanował to, jednak dzisiejszego dnia nie chciał by ktokolwiek o nim wspominał, a już zwłaszcza nie jego matka.
Dzieci już dawno leżały w swoich łóżkach, co było Baekhyunowi na rękę. Nie mógł pozwolić aby Chanyeol je zobaczył. Były zbyt podobne.
- Szkoda, że te czasy się skończyły- pani Byun westchnęła kończąc kolejną historię - Był naprawdę kochanym dzieckiem, dopóki nie spotkał tego fagasa z którym....
- Właśnie! - czarnowłosy zerwał się ze swojego miejsca przerywając pani Byun. Chanyeol nie może się dowiedzieć. - Wcześniej upiekłem ciasto, pomyślałem, że je podam zanim...Chanyeol będzie musiał jechać do domu.
- Pewnie kochaniutki, pomóc ci trochę?
- Nie mamo, nie trzeba, ale może opowiesz naszemu gościu jak spotkałaś tatę?
- Oczywiście! Widzisz Chanyeol, to było takie ekscytujące! Gdy chodziłam jeszcze do.....
Baekhyun przeszedł do kuchni spowitej w półmroku, swoje kroki skierował w stronę lodówki z której wyciągnął wspomniane wcześniej ciasto, które przeniósł na blat kuchenny. Z pierwszej szafki wyjął nóż i pokroił smakołyk na równe kwadratowe części, po czym wyciągnął małe widelczyki. Pozostały już tylko talerzyki znajdujące swoje miejsce na półce. Czarnowłosy stanął na palcach, aby je dosięgnąć, lecz jego wzrost stanowił przeszkodę. W pewnym momencie poczuł na plecach ciepło drugiej osoby, a dodatkowa ręka złapała za cztery talerzyki.
Młodszy poczuł jak serce przestaje mu bić gdy druga dłoń oplotła się wokół jego pasa, a ciężki oddech drażnił chłopakowi szyję.
Ta sytuacja bardzo nie podobała się Baekowi i nagłe wejście do kuchni Luhana oraz błysk światła sprawiły, że chciał umrzeć. I to jak najprędzej.
/BK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz