Rating: NC-13
Ilość słów: 2528
Autor: KPopLoveChanyeol
Uwagi: Brak
Całkowicie opuszczony.
Samotny.
Jego życie ograniczało się jedynie do przyjaciół.
Pieprzonych przyjaciół, którzy postanowili go opuścić, nie podając żadnego konkretnego powodu. W ogóle nie odzywając się do niego nawet słowem.
Nastolatek jeszcze jako dziecko został porzucony przez ojca, wychowywany jedynie przez matkę wraz z braciszkiem. Życie nie było dla niego litościwe. Wszystko co robił wydawało się być dla niego złe. Obrzydliwe. Nie idealne. Starał się dążyć do perfekcji, choć nawet oceny nie były takie jakie chciał aby były. Same dwóje i tróje, o jedynkach już nie wspominając. W pierwszych dwóch klasach szkoły podstawowej jego życie w miarę się toczyło. Dopiero przeprowadzka w nowe miejsce i cztery następne klasy sprawiły, że samoocena chłopca zaczęła się wyniszczać. Powoli przestawał być pewny siebie. Radosny. Wszystko wokół niego wydawało się być takie wyblakłe. Kompletnie szare. Nie potrafił zaufać osobom w swoim otoczeniu. Bliskie dla niego osoby ograniczały się jedynie do członków z rodziny, ale nawet im nie mówił dosłownie wszystkiego. Tak naprawdę jakaś cząstka jego pragnęła poznać swojego ojca. Wiedzieć jakim jest chujem i jak teraz mu się wiedzie, podczas, gdy jego matka musi mieć dwie prace od rana do wieczora, aby utrzymać dom i wykarmić rodzinę. W pewnym momencie marzył by go zabić. By się go pozbyć na zawsze. By nigdy nie istniał. W pozostałych czterech klasach szkoły wszystko się zmieniło. Osoby z klasy znalazły sobie w nim kozła ofiarnego i podkreślały jak bardzo żałosną jest osobą. Chciał zakończyć to wszystko. Był w stanie znieść żarty o sobie, ale nie pozwolił by mieszać w to jego rodzinę. Nie znał nawet konkretnego powodu, dlaczego dzieci się nad nim znęcają. Przecież nic złego nie zrobił. Był po prostu zwykłym dzieciakiem, jednakże to wystarczyło.
Mury podstawówki opuścił z ulgą. Mógł rozpocząć całkiem nowy rozdział w swoim życiu. Po raz kolejny się przeprowadził, zostawiając tamten "świat" za sobą. Cieszył się, że nikt w nowej szkole nie będzie wiedział jak traktowany był przez swoich rówieśników, wśród których znaleźli się jego pierwsi "przyjaciele", którzy okazali się być zwykłymi dupkami.
Dniami starał się wymazać wszystko co związane było z tamtym miejscem. Myślał, że od tej pory wszystko się ułoży, że największy problem ma już z głowy, jednak nie spodziewał się jeszcze większego: dojrzewanie. Hormony buzują i ma sie ochotę wszystko i wszystkich podrzeć na małe kawałki.
Pewnego dnia, mama chłopca postanowiła oddać och psa na wieś, do rodziny. W końcu mieszkali teraz w samym centrum miasta i piesek nie miałby gdzie biegać, wyszaleć się, jednak to nie było wystarczającym wytłumaczeniem dla Baekhyuna. W tamtym momencie nie chciał mieć nic wspólnego ze swoją rodziną, w końcu odebrali mu stworzenie, które kochał najmocniej. Odebrali mu prawdziwego przyjaciela.
Chłopiec płakał przez cały dzień, a nawet i zdarzyło mu się w nocy. Za każdym razem gdy myśli o tej pociesznej mordce swojej suni, w jego oczach zbierają się łzy. Przez długi czas nie był w stanie wybaczyć swojej matce tego co mi zrobiła i nic nie mówiąc, nie dając mu nawet szansy na pożegnanie się... zabrała mu ją.
Początek roku szkolnego w nowej szkole pozostawał wiele do życzenia. Całe "dobieranie" poszczególnych uczniów stresowało bruneta. Dyrektor wyczytywał klasę i nazwiska uczniów, którzy się w niej znajdywali. Chłopak strasznie obawiał się, że lista na szkolnej stronie miała błąd i jego nazwisko znalazło się na niej przypadkiem. Gdy wyczytywane były kolejne nazwiska prócz jego, zaczął się naprawdę niepokoić. Przez jego głowę przechodziły najróżniejsze myśli.
Co jeśli mnie odrzucili?
Czyżbym znowu stał się atrakcją? Chłopak poniżony przez dyrekcje szkoły.
A może sekretarka popełnila błąd?
Gdy w końcu wyczytane zostało jego nazwisko, odetchnął z ulgą. Wszystkie złe myśli odeszły przez moment w zapomnienie. Okazało się, że trafił do klasy ze swoim bratem bliźniakiem i dawnym znajomym z podstawówki (tej pierwszej, na całe szczęście, w jego nowej szkole nie było nikogo z drugiej placówki), który... udawał, że go nie zna.
Z nauczycielką ruszyli do budynku szkolnego, w którym znajdowało się już pełno innych dzieciaków. Kobieta zaprowadziła uczniów do klasy, gdzie zajęli wybrane przez nich miejsca. Baekhyun wraz z Xiuminem usiedli w ostatniej ławce pośrodku, gdyż ta najbliżej drzwi została już zajęta. Wychowawczyni odczytywała ich imiona i nazwiska, a gdy jej wzrok spoczął na dwójce bliźniąt powiedziała jedynie:
"Widzę, że jako bliźniaki jesteście ze sobą związani, choć rodzeństwo zazwyczaj woli siadać osobno"
Baekhyun pomyślał, jak bardzo już nie lubi tej kobiety. Co jej do tego czy siedzi z bratem czy nie. To jego sprawa.
Po rozdaniu planów lekcji, wszyscy udali się po mundurki, wcześniej zamawiane nim dołączyli jako oficjalni uczniowie. Kolejki były naprawdę długie i oczekiwanie na mundurek zaczęło napawać Baeka strachem. Nie wiedział co powinien powiedzieć. W duchu wmawiał sobie, że "to tylko mundurek", jednak nie zdawał sobie sprawy, że jego obawa jest całkiem nieuzasdniona.
W pierwszym dniu szkoły gdy stanął przy klasie, zauważył, że nikt nie siedzi na betonowej podłodze, lecz nie ma żadnych ławek, na których mógłby zająć miejsce, więc stał oparty o ścianę i przebierał nerwowo nogami, aż zadzwonił zbawienny dzwonek. Wszystko wydawało się być w porządku, lecz na lekcji matematyki wszystko się zmieniło. Chłopak siedział akurat w drugiej ławce od strony nauczycielki i gdzieś w połowie lekcji zaczęła męczyć go potrzeba skorzystania z toalety. Nie wiedział jakie zasady są w tej szkole. Bał się, że nauczycielka go wyzwie za przerwanie lekcji, więc siedział cicho. Liczył minuty pozostale do końca lekcji, jednak te jak na złość postanowiły cholernie się dłużyć. Powoli czuł jakby jego pęcherz miał zaraz pęknąć. Usiadł nawet z jedną nogą na krześle, by móc w jakiś sposób się wstrzymać, co w rezultacie poskutkowało tym, że chłopak zmieniał co chwilę nogi. Gdy zadzwonił dzwonek, spytał zduszonym głosem o drogę do toalety i gdy matematyczke uprzejmie mu wyjaśniła, ten ruszył biegiem. Zatrzymał się dopiero przy nieoznakowanych drewnianych drzwiach. Nie miał pewności czy jest to toaleta, więc wstrzymując się resztkami sił czekał na nadejście chłopaka, który tylko uświadomił mu, że wcale nie pomylił pomieszczeń.
Następne dni wyglądały całkiem normalnie. Przerwy starał się spędzać wraz z bratem, który po dwóch tygodniach znalazł kolegów i Baekhyun znów został sam. Postanowił więc, że będzie stać na dużych przerwach przy drzwiach (skoro i tak już wyrzucali wszystkich na świeże powietrze) i rysował w notesie różne rzeczy, w tym wierzbę płaczącą, rosnącą w samym centrum czegoś, co zwało się boiskiem szkolnym.
W okolicach października, naprawdę nie spodziewał się, że podejdzie do niego chłopak z klasy wraz z dwoma innymi, ktłrzy stali bardziej z tyłu i postanowi zagadać. Dziwne było, że interesowały go amatorskie rysunki Baekhyuna, których ten za żadne skarby świata nie chciał pokazać. Chłopak - jak się później dowiedział, nazywał się Kyungsoo, a pozostała dwójka to Sehun i Kris - nie dawał za wygraną. Starał się każdym możliwym sposobem zajrzeć w głupi notatnik.
Baekhyun zaczął z nimi rozmawiać.
Jego zainteresowania z rysowania się zmieniły i zaczął pisać opowiadania - co prawda robił to już wcześniej w podstawówce, jednak wtedy traktował pisanie jako zabijacz czasu - stworzył swoją postać, której nadał imię Chanyeol. Pozwolił czytać swoje prace poznanym kolegom i cieszyło go gdy chłopcom się podobało, a on sam związał się z postacią Chanyeola.
Zdarzało się, że zamiast notować na lekcjach, spędzał cały czas na pisaniu, nawet matematyczka raz, zabrała chłopcu zeszyt i zagroziła, że odda go jego babci i powie, jak bardzo ten nie uważa na lekcjach, a Baekhyun obiecał, że ta sytuacja więcej się nie powtórzy - co było niestety zwykłym kłamstwem - a nauczycielka oddała zeszyt w urocze krówki po lekcji.
Chłopiec zaczął w końcu myśleć, że znalazł sobie prawdziwych przyjaciół, którzy spędzali z nim każdą przerwę. Miał jeszcze Chanyeola, którego przygody tak bardzo podobały się chłopcu.
Gdy nadeszła druga klasa, chłopiec wrócił po wakacjach w czerwonych włosach, co przykuło uwagę nauczycieli, w końcu w regulaminie był zakaz jakiegokolwiek farbowania włosów, ale nie jego winą było, że szamponetka, którą je zafarbował na samym początku wakacji, postanowiła nie schodzić przez tak długi czas.
Po tak długiej przerwie, spotkał się ze swoimi przyjaciółmi i czuł się... szczęśliwy. Wciąż pisał swoje opowiadania i nawet założył konto na znanym serwisie, gdzie niedługo po tym zaczął coś tam dziubać.
W końcu oswoił się ze szkołą i ludźmi, ktprzy do niej uczęszczali, jak i do samych nauczycieli. Oczywiście, miał kłopoty z nauką, jednak starał się nie załamywać tym faktem. W końcu gdy odnajdował swój świat, wraz z wymyślonym Chanyeolem i całkiem się w nim pochłaniał, czuł się w końcu sobą.
Pewnego dnia, jeden z jego przyjaciół zachorował i musiał mieć nauczanie w domu. Baekhyun nie był z tego powodu radosny, wręcz przeciwnie. Bardzo tęsknił za Krisem i starał się go odwiedzać najczęściej, jak tylko było to możliwe - zazwyczaj w piątki.
Wiekszość przerw zaczął spędzać z Sehunem, kompletnie nie zwracając uwagi na Kyungsoo - który miał jeszcze innych znajomch. Spędzał z Sehunem każdą możliwą chwilę. Powoli miał tego dosyć.
Postanowił porozmawiać również z Kyungsoo, jednak Sehun wydawał się być wściekły, że Baekhyun nie poświęca jego osobie wystarczająco dużo czasu, więc poszedł o tym porozmawiać z osobą, którą kiedyś Baek lubił, a teraz wręcz nie znosił jej towarzystwa - z Louim. Loui przyszedł tego samego dnia do Baekhyuna i zaczął go opieprzać i oskarżać, że ten ignoruje Sehuna i się na niego obraził bez żadnego powodu, co było kompletną bzdurą wyssaną z palca. Baekhyun nie potrafił uwierzyć w tą (w pewnym sensie) zdradę. Jego przyjaciel nie postąpił uczciwie. Świat nie kręcił się wokół jego osoby, Baekhyun chciał również porozmawiac z Soo. Nic więcej, w końcu... byli przyjaciółmi.
Zachowanie Sehuna coraz bardziej drażniło bruneta. Brakowało mu Krisa i to bardzo. Do tego wszystkiego YuKwon - obiekt jego westchnień i znajomy z pierwszej podstawówki - postanowił się w niego zaczepiać. Gdy siedział za Baekhyunem, ciągnął go za włosy i dźgał ołówkiem, co chwila odwracając jego uwagę od lekcji. Natomiast, gdy zajmował miejsce przed nim, odwracał się, czasem coś gadał, zabierał piórnik Baekhyuna. W pewnym momencie brunet chciał mu powiedzieć coś niemiłego, gdy duży kaktus, stojący na parapecie spadł na głowę obiektu westchnień chłopca. Od tamtej pory YuKwon odsuwał kaktusa zdala od siebie, a Baekhyun pokochał te rośliny.
Sehun momentami robił się naprawdę nieznośny, bez powodu rzucał kąśliwe uwagi czy czasem chamsko odzywał się do Baekhyuna.
Koniec roku zbliżał się nieubłagalnie. Chłopiec poprawiał swoje oceny, nie miał czasu na Chanyeola i jego wymyślony świat. Zeszyt tymczasowo został rzucony w kąt.
Podczas wakacji brunet załatwił pracę w przedszkolu, u swojej cioci. Miał pracować on, Sehun i Kris, jednak ten ostatni zachorował. Baekhyjn z Sehunem robili wszystko według poleceń kobiety i zawsze przed i po pracy szli na huśtawki. Wydawać by się mogło, że chłopcy na nowo się do siebie zbliżyli i Baekhyun naprawdę chciał w to wierzyć. Chciał odzyskać przyjaciela.
Czasem Baek naprawdę nie mógł już znieść jego zachowania. Sehun zachowywał się niczym małe dziecko, które nic nie potrafi, gdy ten tylko go o coś poprosił.
Jednak oddalali się od siebie... i to nie było dobre. Sehun wykorzystywał Baekhyuna jako wymówkę by móc spotykać się ze znajomymi z internetu, aby jego mama zawsze myślała, że w tym czasie jest z Baekiem.
Trzecia klasa miała być tą najlepszą. W końcu miał opuścić mury tej szkoły. Starał się o lepsze oceny (Choć jak zwykle... starania szły na marne), każdy wolny czas w szkole, jak i po, spędzał z przyjaciółmi. Aż nadszedł czas na projekt trzecioklasisty. W grupie mieli jeszcze dwie osoby: Kyhyuna i Solbin (która jak się potem okazało, była prawdziwą szmatą). Grupa nie dogadywała się ze sobą. Co chwila nauczyciel prowadzący miał jakieś pretensje (i oczywiście uczepiał się Baekhyuna, który poświęcał godziny na ten projekt, zamiast Solbin, która dosłownie nic nie robiła, nawet nie nauczyła się tekstu na prezentacje). Baek uznał wtedy, że ludzie naprawdę potrafią skrywać dwie twarze, a on nie chciał mieć z nimi nic do czynienia.
Zeszyt z Chanyeolem znów wrócił. Chan wspierał go. Zabierał go w świat fikcji, w ktorym Baekhyun zapragnął żyć.
Zaraz po projekcie i egzaminach był bal, na który chłopak nie chciał iść. Naprawdę nie chciał, jednak zrobił to. Ze względu na swoich przyjaciół.
Ich losy rozeszły się w momencie gdy Baekhyun jako jedyny z całej czwórki poszedł do technikum, a reszta do liceum oddalonego o ponad pół godziny drogi tramwajem od niego.
I cały schemat zaczął się na nowo.
Nowa szkoła. Strach. Nowi ludzie. Strach. Nauczyciele. Strach. Tym razem obawiał się wszystkiego. Nie był gotowy wchodzić w świat dorosłych. Nie radził sobie. Chciał być dzieckiem.
Nauczyciel od biologii postanowił, że to Baek będzie jego kozłem ofiarnym już od pierwszej lekcji, gdy ten nie umiał do odpowiedzi i powiedział, że nie będzie chodzić na prowadzone przez niego lekcje Wychowania do Życia w Rodzinie.
Baekhyun po prostu zaczął się go bać, a każda ocena z biologii była dopuszczająca. Nastolatek zakolegował się z kilkoma osobami, jednak nie nadawał im mienia "przyjaciół", nie byli aż tak związani. Jedynie rozmawiali czasem na przerwach i lekcjach. Byli jego ratunkiem podczas grupowych projektów.
Na przerwach pomiędzy lekcjami brunet pisał do swoich przyjaciół, jednak ci zazwyczaj byli zajęci, prócz Krisa, który zawsze znajdował dla niego czas. Z czasem przestał pisać do Kyungsoo i Sehuna, którzy pisali dopiero gdy coś od niego chcieli.
Podczas tego roku szkolnego Baek wiele razy myślał o tym co robi źle. Chanyeol zawsze miał dobrze. Był pewny siebie. Odważny. Żył w tak wspaniałym miejscu. Jednak był stworzony przez Baekhyuna. Był jego kompletnym przeciwieństwem.
Zbliżały się urodziny Baekhyuna. Chłopak był naprawdę podekscytowany tym, co przyjaciele mogli dla niego przygotować, w końcu on sam planował prezenty dla nich, starannie dbając aby wszystko było. By niczego nie zabrakło (choć wciąż uważał, że to co robi jest okropne i nie spodoba się przyjaciołom). W końcu nadszedł ten dzień. Baek rozpakował swój prezent i ujrzał pudełko po butach.
Okej, może nie mieli pieniędzy, w końcu... jest po świętach. Pomyślał chłopiec i gdy otworzył prezent, jego oczom ukazała się krzyżówka do rozwiązania, trzy batoniki i obudowa do telefonu. Baekhyun poczuł lekki zawód w sercu. Miesiąc wcześniej Kyungsoo pytał się go, jaki ten ma model telefonu, więc z łatwością mógł się tego domyśleć, lecz jego serce zabolało, bo sam prezent - choć chłopakowi sie podobał - wyglądał jakby był zrobiony przez jedną osobę i do tego samo pudełko po butach... odrobinę Baekhyuna zabolało, w końcu na pudełka dla pozostałych zawsze się składali - lub jak w przypadku Krisa, sam kupował - i po prostu poczuł się... mniej ważny.
Przez głowę Baekhyuna przechodziło wiele myśli. Dziadkowie od strony ojca nie akceptowali go i jego brata jako swoje wnuki, a sam ojciec nie chciał mieć z nimi nic wspólnego, nawet po tylu latach.
Jedynym wsparciem Baekhyuna był Luhan, którego poznał dwa, może trzy lata wcześniej przez aplikację i utrzymywał z nim kontakt. Z czasem poznał Rena i Suho.
Wszyscy go wspierali i twierdzili, że to co tworzy bardzo im się podoba. Co tylko motywowało Baekhyuna by upiększać świat Chanyeola.
Kontakt z jego przyjaciółmi zaczął się zacierać, jedynie Kris starał sie go utrzymywać, jednak linka pomiędzy Baekhyunem, Sehunem i Kyungsoo w końcu musiała się zerwać gdy ci zadali mu ostateczny cios. Został kompletnie zignorowany.
Zapomniany.
Znów czuł się opuszczony.
Tak, jakby jego historia nigdy nie mogła mieć swojego happy endu.
Jedynie Chanyeol nie był w stanie go opuścić, chyba, że Baekhyun sam pozbyłby się go, porzucając w ciemnej szufladzie na dnie.
Jednak nastolatek zbyt mocno się go trzymał aby puścić.
Chciał mieć kogoś. Kto choć nie jest prawdziwy, naprawdę go kocha i nie opuści, nawet jeśli strony zeszytu się skończą.
Nikt nie wie, jak zakończy się historia chłopca z zeszytem.
/BK