Baekhyun obudził się w momencie gdy poczuł przyjemny zapach jajek i gotujących się parówek. Starał się przypomnieć sobie co takiego właściwie wydarzyło się wcześniejszego dnia.
Przez chwilę siedział bez ruchu, aż do jego głowy napłynęły obrazy.
On. Chanyeol. Łóżko.
Spałem z Chanyeolem?!
Rozejrzał się dookoła siebie. Miał na sobie ubrania z wczoraj więc do niczego pomiędzy nimi nie doszło. Prawda?
Powoli zwlókł się z łóżka, swoje stopy stawiając na miękkim dywanie. Przeciągnął się i pomyślał co powinien powiedzieć byłemu. W końcu... do niczego nie doszło. Nie musi mu się tłumaczyć.
Dopiero gdy stanął w wejściu do kuchni zauważył wysoką sylwetkę Chanyeola. Wzrokiem szukał psa, który postanowił rozsadzić się wygodnie na kanapie.
Nieśmiało podszedł do byłego chłopaka i przypomniał sobie coś, czego nigdy by się po sobie nie spodziewał.
Pocałunek.
Pocałowałem Chanyeola?
Ja?
Podrapał się po karku. Na jego twarzy pojawił się delikatny grymas gdy poczuł spaleniznę.
Odepchnął Chanyeola od garnków i zdjął parówki z ognia. Woda zdążyła wyparować, a starszy tego nie zauważył, ponieważ jego myśli wciąż były kierowane w stronę Baekhyuna.
- Co ty wyrabiasz? Chcesz mi spalić mieszkanie? - młodszy chłopak wyjął parówki z garnka i zamoczył go w zimnej wodzie
- Wybacz... j-ja... zamyśliłem się - większy poczerwieniał na twarzy, co wywołało delikatny uśmiech u Baekhyuna, który nie umknął uwadze Chanyeola.
- Pamiętasz co się wydarzyło wczoraj? - spytał Chanyeol
Może gdy powiem, że nic nie pamiętam, to odpuści i nie będzie zawracał mi głowy o pocałunek?
- N-nie. A co? Stało się coś? N-nic nie pamiętam! Pustka!
- Okej! Zrozumiałem! - śmiech starszego rozniósł się po pomieszczeniu, a Byun zamarł w miejscu
Ten śmiech był taki piękny. Taki szczery. Nie słyszał go od tak dawna i dopiero teraz zdał sobie sprawę jak bardzo mu go brakowało. Tak bardzo zapragnął dotknąć tego mężczyzny, że dopiero cichy jęk Chanyeola przywrócił go do normalnego myślenia.
Jego.
Przytulonego do Chanyeola.
- Baekhyunnie wiem, że uwielbiasz się przytulać ale...
- Ale masz męża, którego kochasz, a ja sam nie chcę do ciebie wrócić, tak wiem - westchnął, po czym odwrócił się w stronę szafki w celu wyjęcia z niej szklanki
Półka nie znajdowała się jakoś specjalnie wysoko, jednak mimo wszystko Chanyeol jakąś częścią siebie zapragnął stać się jednym z tych chłopaków występujacych w filmach, więc stanął zaraz za Baekhyunem by wyciągnąć rękę w stronę szklanki chwytanej przez ciemnowłosego.
Serce Baekhyuna zabiło szybciej gdy poczuł klatkę piersiową Chanyeola zaraz przy swoich plecach i mógłby przysiąc, że poczuł nierówne bicie serca wyższego.
- Tak właściwie... - szepnął Park, wolną dłonią chwytając Baekhyuna - Ja... chyba nie kocham Sehuna... wiem, że go nie kocham.
- S... słucham?
Baekhyun postanowił sobie, że od teraz szklanki będzie przetrzymywać w dolnej szafce.
*
Obiecał sobie, że to naprawdę ostatni raz gdy spotka się z właścicielem kawiarnii (nawet jeśli łamał tą obietnicę prawie codziennie i za każdym razem ulegał).
Wesoły chłopak siedział przy stoliku zaraz przy oknie i obserwował ludzi na zewnątrz. Robiło się już ciemno, a Sehun siedzący przy stoliku na drugim końcu kawiarnii wpatrywał się w jakby zahipnotyzowanego Luhana.
To różniło ich od siebie.
Luhan kochał obserwować innych. Każdy drobny ruch przechodzącej kobiety, delikatny uśmiech staruszki, wesołą parę lub zdenerwowanego mężczyznę, którego czoło marszczyło się gdy o czymś myślał.
Sehun nie zwracał na nic uwagi. Dla niego liczyły się jedynie osoby, które darzył uczuciami. Reszta nie miała znaczenia i tak było również w tej chwili. Nie przejmował się osobami, które wchodziły, wychodziły, bądź wpatrywały się w niego z zainteresowaniem.
Wyrwał się z transu dopiero gdy w kawiarni rozbrzmiał dzwonek jego telefonu. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Pana Oh.
-Zignoruj połączenie-
Lu odwrócił głowę w stronę młodszego chłopaka, a usta mimowolnie rozszerzyły się tworząc uśmiech.
- Sehun-ah! - krzyknął wesoło i niczym Jelonek podbiegł do swojego ostatnimi czasy ulubionego towarzysza
- Cześć Lulu
- Dlaczego nie podszedłeś? Nie zauważyłem cię! - szturchnął blondyna w ramię
Był tak bardzo wesoły. Naprawdę nie mógł uwierzyć, że ten Sehun jest dokładnie tą samą osobą z opowieści Hyuna.
Przecież to najcudowniejsza osoba na świecie!
- Nie chciałem ci przeszkadzać, wyglądałeś na zamyślonego.
Czy.
Sehun.
Właśnie.
Się.
Uśmiechnął?
Serce Luhana zabiło szybciej. Tak bardzo kochał jego uśmiech.
Właśnie... kochał. Czy można kochać czyjś uśmiech? Najwidoczniej tak.
- I jak układa ci się z Chanyeolem?
Dudziestosiedmioletni chłopak dosiadł się do dwudziestolatka, a głowę oparł na dłoni.
- Nie... szkoda słów. Nie rozmawiamy ze sobą od kiedy... wydarzył się tamten incydent z Baekhyunem. Zbyt bardzo dałem się ponieść - westchnął ciężko, myślami wracając do tamtego dnia gdy został spoliczkowany przez Chanyeola.
- Myślę, że oni naprawdę się kochają wiesz? - humor zepsuła mu myśl o Byunie trzymającym w objęciach Chanyeola - widzę to. Chanyeol przez cały czas myśli tylko o nim. Nie wiem czy ta dwójka jest aż tal bardzo głupia by tego nie zauważyć, czy po prostu zdecydowali się na grupowe tortury.
Sehunnie... wciąż obchodzi cię Chanyeol?
Czy kiedyś przestaniesz myśleć o nim jak o kimś wyjątkowym w moim towarzystwie?
W głowie Lu tworzyły się coraz to nowsze scenariusze dotyczące ich dwójki, jak również rodziców Chana i HyeMi.
Z jednej strony pragnął by Sehun zaznał w końcu szczęścia... a z drugiej chciał aby był szczęśliwy jedynie z nim.
- Próbowałem zastąpić mu Baekhyuna na milion różnych sposobów! Chciałem nawet począć mu syna, ale... jakiś czas temu dowiedziałem się, że jestem bezpłodny...
Smutek na twarzy Huna tak bardzo ranił Luhana.
Tak bardzo chciałby przejąć go na siebie.
Jednak nie potrafił... w tym momencie naprawdę się cieszył. Cieszył się, ponieważ Sehun coraz bardziej oddalał się od swojego męża.
Luhan wiedział, że jeśli będzie przy nim przez cały czas, ten w końcu zwróci na niego szczególną uwagę.
Wtedy jeszcze nie wiedział jak szybko bije serce Sehuna na jego widok.
- Przecież nie musisz dawać mu dziecka! Sehun! Jesteś idealny w każdym calu, nie potrzebujesz kolejnego członka w rodzinie. Chanyeol jest zwykłym dupkiem, który nie dba o uczucia innych.
Siedzieli przez pewien czas w kompletnej ciszy. Gdyby tylko któreś z nich potrafiło znaleźć odpowiednie słowa do tej sytuacji... Zamiast tego przekazywali sobie wszystkie uczucia poprzez ciszę.
- Boję się wiesz? - szepnął młodszy
- Boję się, że mnie zostawi... naprawdę nie chciałbym być sam...
Luhan wstał z krzesła i podszedł bliżej Huna, aby móc przytulić go do swojego ciała.
- Masz mnie Hunnie... Pamiętaj, zawsze masz jeszcze mnie.
Wpatrywali się w swoje oczy. Jedne szklane od łez, deugie wypełnione troską.
- Luhan? Sehun? Co wy robicie? - damski głos dotarł do ich uszu, a oczy powiększyły się w przerażeniu.
- T-T-Taeyeon to wcale nie jest to na co wygląda! - krzyknął Luhan odskakując od zdezorientowanego chłopaka
- Nie? Nie przytulasz właśnie męża byłego chłopaka Twojego kuzyna? - blondynka uniosła brew i złapała mocniej drobne rączki bliźniąt
- Dobra... to jest zupełnie tak jak wygląda.
Mam przesrane czy przesrane? Jezu, Baekhyun mnie zabije jeśli tylko się dowie!
- Błagam cię, tylko ani słowa Baekowi, dobrze?
- Lu... dobrze wiesz, że mu powiem, a Ty - zwróciła się do lekko skulonego blondyna - Jeśli w końcu nie ogarniesz swojego dupska to inaczej porozmawiamy.
W ten oto sposób w pustej kawiarni nastała niezręczna cisza. Luhan wpatrywał się w Tae błagalnym wzrokiem, HyeMi postanowiła znaleźć sobie zabawę plastikowymi sztućcami, a Chan mierzył się z Sehunem wzrokiem.
/BK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz