Chanyeol postanowił zmienić kolor włosów na jasny brąz.
Chciał zmiany.
Gdy tylko Sehun zauważył tą drobną zmianę w jego wyglądzie stał się zazdrosny. Zazdrosny, że to nie dla niego mąż postanowił się tak wystroić.
- Kochanie - szepnął tuż przy uchu ukochanego - Co powiesz na to, aby dzisiaj zrobić sobie romantyczny wieczór filmowy? Hm?
- Hunnie. Wiesz dobrze, że wieczorem nie będzie mnie w domu. Jadę spotkać się z rodziną. Umówiłem się już z ojcem. Nie mogę go wystawić - odpowiedział starszy, podczas zakładania spodni.
Ponieważ miało być to rodzinne spotkanie, postanowił nie zakładać garnituru (nawet jeśli mieli spotkać się w firmie).
Nie spodziewał się, że ojciec zadzwoni do niego późnym wieczorem poprzedniego dnia i zaprosi go do siebie. Nie znał jedynie powodu. Dlaczego ojciec chce z nim rozmawiać właśnie teraz? Czemu sam nie przyjedzie, tylko każe udać mu się do firmy, za którą tak bardzo nie przepada? Chanyeol tego nie wiedział i naprawdę nie chciał tego wiedzieć.
Gdy poczuł dłonie oplatające go w pasie, zamknął oczy. Nie chciał odepchnąć męża po raz kolejny. Zapragnął okazać mu chociaż odrobinę uczucia. Bycie nieczułym tak bardzo do niego nie pasowało.
- Nie możesz tego przełożyć? Hmm? - ucałował szyję swojego ukochanego i cicho mruknął mu do ucha.
- Ah...H-Hunnie ja naprawdę...muszę iść, obiecałem - odwrócił chłopaka przodem do siebie i uśmiechnął się delikatnie - Ale obiecuję, że gdy wrócę do domu to porobimy to, na co tylko będziesz mieć ochotę
- Obiecujesz? - blondyn spojrzał na niego lśniącymi z podekscytowania oczami
- Obiecuję, a teraz wybacz, śpieszę się, bo za chwilę będę spóźniony
Brązowowłosy chwycił telefon oraz klucze do samochodu, by po chwili wybie z mieszkania. Sehun krzyknął za nim "Obiecałeś!" i szczęśliwy powrócił do wykonywanych przez siebie wcześniejszej czynności jaką było rozkoszowanie się ciastem od LuHana.
LuHan
Tak bardzo chciał się z nim spotkać jeszcze raz. Jeszcze ten jeden raz.
Chociaż posiadał numer LuHana, to od wizyty w jego kawiarni, nie napisał do niego żadnej wiadomości. Nie chciał być...nachalny. Bo w końcu "Jeszcze chłopak pomyśli, że mi zależy".
Postanowił, że wpadnie do chłopaka za dwa dni, tak aby nikt nie pomyślał, że jest łatwy. Jest bardzo trudny! Ale to dopiero jeśli chodzi o zrozumienie jego suchych żartów.
- Luhan....dlaczego siedzisz mi w głowie? Wyprowadź się! Nie płacisz mi czynszu ty mały skubany pierniku!
*
Pan Park siedział na jednym z foteli i wpatrywał się w swojego syna. Wydawał się być...naprawdę spokojny, dlatego Chanyeol lekko odsunął się od mężczyzny. Wiedział, że coś chodzi mu po głowie i to wcale nie były pozytywne myśli. Jego ojciec zawsze zachowywał się w ten sposób zanim wybuchały konflikty pomiędzy członkami rodziny. Stało się to już normalnością. Być może nie było to do końca normalne zachowanie, jednak osoby żyjące w ciągłym stresie czasem...już tak mają (przynajmniej w jego rodzinie).
Zestresowany Park rozglądał się po drewnianych półkach wypełnionych teczkami z dokumentami i innymi papierami. Bał się odezwać chociażby słowem, za które mógł zostać zrugany.
Spojrzał na ojca dopiero w momencie gdy ten odchrząknął i poprawił się w fotelu.
- Kiedy zamierzałeś mi o tym powiedzieć? - zaczął rozmowę, jednak Chanyeol wciąż nie miał pojęcia o co chodzi.
Czy zrobiłem coś nie tak?
- Ojcze...o czym ty mówisz? - pytanie wyleciało z jego ust, a twarz pana Parka wykrzywiła się w niezadowoleniu
- Nie uważasz, że powinieneś mi powiedzieć o czymś tak ważnym? Chanyeol ile ty masz lat? Jak możesz być tak nieodpowiedzialny? - kontynuował starszuszek
- Ale...tato. Ja nawet nie mam pojęcia co się stało. O co mnie posądzasz? - Chanyeol powoli tracił cierpliwość, a najstarszy z rodziny Park zaczynał wychodzić z siebie
- O moich wnukach mówię! Cholera! Żebym musiał się dowiadywać, że mam wnuki od ojca Baekhyuna! - krzyknął rozzłoszczony
Starszy mężczyzna dowiedział się o dwójce rozkosznych dzieci od swojego najlepszego przyjaciela, z którym sprzed laty założył firmę. Ich dzieci znały się praktycznie od dzieciństwa. Chodziły razem do szkół, aż w końcu coś między nimi zaiskrzyło, a ojcowie pomimo iż wszystko widzieli, udawali, że pomiędzy dwójką nastolatków nic nie ma. Po prostu...nie chcieli wtrącać się w ich związek, bo po co?
Gdy pan Park wysłał syna na studia, nie spodziewał się, że ten zakończy swój związek z Baekhyunem. Zwłaszcza, że tworzyli naprawdę uroczą i zgraną parę.
Po jakimś czasie dowiedział się o jego nowym chłopaku Oh Sehunie. Dwójka młodych planowała swój ślub dosyć szybko, jednak jego przyczyna była nieznana dla Parka i bardzo nie podobał mu się ten pomysł, zwłaszcza, że nie trawił Sehuna, ani jego twarzy.
Kilka dni temu przyszedł do niego przyjaciel.
Ojciec Baeka powiedział mu o wnukach dopiero po siedmiu latach, więc Park miał stu procentowe prawo aby złościć się na swojego syna.
Był wściekły.
I chciał poznać swoje ukochane wnuki.
- Tato, to nie tak!
- A jak? Jak mi to wytłumaczysz, co? Czy to dlatego wyszedłeś za Sehuna? Aby uniknąć odpowiedzialności? Bachorze, nie tak cię wychowałem! - rzucił teczką w głowę syna i odwrócił od niego głowę, aby nie musieć patrzeć na jego twarz.
- Sam dowiedziałem się dopiero niedawno! Przecież gdybym wiedział o dzieciach, to na pewno nie popełniłbym tak ogromnego błę...znaczy... ojcze po prostu...ostatnia sytuacja naprawdę mnie przeraża. Nie radzę sobie! Mam męża i teraz do tego dzieci!
- Ogarnij ten bałagan. Bo nie mam zamiaru dłużej po tobie sprzątać. Jesteś już dorosły a zachowujesz się naprawdę nieodpowiedzialnie! Weź rozwód i po sprawie!
- Ojcze!
- Skończyłem z tobą rozmawiać. Twoje wybory od ostatniego czasu są naprawdę pozbawione sensu. Weź się w garść i przestań przynosić mi wstyd! Masz się zaopiekować tymi dziećmi!
*
Park zaraz po rozmowie z ojcem zadzwonił do BB Entertainment i umówił się na spotkanie z Baekhyunem. Tak bardzo chciał się z nim zobaczyć. Tak bardzo chciał go przytulić. Tak bardzo chciał posmakować jego różowych ustek.
Przestań o tym myśleć!
Powinieneś z nim porozmawiać o opiece! Tak! To właśnie powinieneś zrobić!
Tylko...Baek nie chciał ostatnio rozmawiać o rodzicielstwie. Nie chciał aby dzieci były również pod opieką jego byłego kochanka. To były jego dzieci, co wielokrotnie podkreślał i z tym Chanyeol nie potrafił się pogodzić. To było dla niego niczym cios nożem prosto w serce.
Przez całą drogę do wytwórni myślał w jaki sposób powinien rozpocząć rozmowę. Temat dzieci drażnił Baekhyuna. Więc...co powinien powiedzieć?
Jego zamyślenia przerwał głos zdenerwowanego Baeka. Lekko przymknięte drzwi dały Chanyeolowi możliwość podsłuchiwania, z czego skorzystał, bez względu na konsekwencje.
- Jongin nie rozumiesz mnie! Ja nie chcę z tobą być! Nigdy nie chciałem! Jesteś moim przyjacielem!
- To wszystko przez Chanyeola tak? Przez niego nie chcesz otworzyć swojego serca ponownie? To samolubne!
- Kurwa, przestań pieprzyć o głupotach!
- Jeżeli fakt, że cię kocham jest głupotą, to nie wiem już co nią nie jest. Chciałbym się z tobą pogodzić i jeśli nie możesz mnie zaakceptować to przynajmniej przestań mnie ignorować na miłość boską!
- Nie ignorowałbym cię gdybyś nie zachowywał się w ten sposób! Jongin, ja naprawdę nie chcę się już dłużej kłócić.
- Zachowujesz się jak dziecko! Przecież Chanyeol nigdy cię nie kochał!
- Jeśli go nie kochałem, to dlaczego postanowiłem wrócić? - odezwał się w końcu, a przerażenie widoczne na twarzy dwójki mężczyzn lekko rozbawiło Chanyeola.
Co za dzieciaki.
/BK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz