Młody koreańczyk przechodził się pustą ulicą, oglądając przy okazji sklepowe wystawy. Wielkimi krokami zbliżały się święta, a świąteczne promocje można było znaleźć już w każdym sklepie.
Od incydentu z Jonginem minęło kilka miesięcy, w ciągu których nie kontaktowali się ze sobą.
Chanyeol został trainee i starał się zwrócić na siebie jak największą uwagę, jednak Baekhyun jak do tej pory skutecznie go omijał.
Taeyeon przychodziła codziennie opiekować się jego pociechami i chwilę porozmawiać.
Jego kuzyn wrócił z Chin dwa dni temu.
A on sam zamknął się w sobie i oszczędzał w słowach.
Przez cały czas zajmował się różnymi papierami, chodził na firmowe spotkania i po prostu nie miał na nic czasu. Najśmieszniejszym w tym wszystkim jest fakt, że sam postanowił przydzielić sobie te wszystkie zadania, a sekretarce dał wolne do końca miesiąca, nie znajdując żadnego zastępstwa na jej miejsce.
Niektóre osoby w firmie zaczęły martwić się jego zachowaniem. Przecież zawsze chodził radosny i odwiedzał swoich podopiecznych. Niektórzy podejrzewali, że Byun ma jakieś problemy finansowe, lub rodzinne, natomiast inni sądzili, że jego zachowanie ma coś wspólnego z przyjęciem jednego z nowych trainee i wcale się nie mylili.
Czarnowłosy wszedł do sklepu z zabawkami. Nie miał bladego pojęcia co powinien kupić swoim dzieciom, a święta były coraz bliżej. Niecały tydzień i usiądzie przy wigilijnym stole z rodziną i wręczy im prezenty. Najbardziej ciekawiło go jednak czy w tym roku jego ojciec raczy się pojawić, czy może jak co roku postanowi zostać w firmie i olać swoją jedyną rodzinę, czego nikt nie był w stanie zrozumieć. W końcu święta są po to, aby spędzać je wspólnie, nie w samotności. Dlatego właśnie zawsze sprowadzał Luhana do kraju, którego rodzice zmarli gdy ten był jeszcze dzieckiem. Chłopak nie miał serca zostawiać zwojego kuzyna i jednocześnie najlepszego przyjaciela w tym dniu.
Czarnowłosy podszedł do średniego wzrostu staruszka z siwą brodą, którego z początku wziął za Świętego Mikołaja. Śmieszne, prawda?
- Przepraszam? - odezwał się cicho, lecz na tyle głośno, aby tamten był w stanie go usłyszeć - Czy mógłby mi pan pomóc z wyborem prezentów dla moich dzieci?
- Oczywiście! - staruszek delikatenie się uśmiechnął, po czym wyszedł zza lady, udając się w kierunku zapewne najnowszych produktów jakie posiadał w ofercie- W jakim wieku są pańskie dzieci?
- Mają siedem lat, dziewczynka i chłopczyk
- Ahhh....siedem lat. To magiczny czas. Niech pan spędza go z nimi jak najwięcej, bo czasu nie da się cofnąć, a dzieci potrzebują opieki swojego ojca którego kochają całym swoim serduszkiem - staruszek podszedł do działu z pluszakami i w swoje delikatne pomarszczone dłonie chwycił dużego, uroczego pluszaka, który przedstawiał pandę - Pańskiej córce na pewno się spodoba. Do tego może pan jeszcze dokupić lalkę o której marzy od kilku miesięcy, a dla synka tego oto robota i grę planszową. I od razu zalecam, aby nie kupował im pan elektroniki. Zniszczy pan w ten sposób ich dzieciństwo.
Baekhyun słuchał uważnie słów starszego mężczyzny. Zastanawiał się, skąd sprzedawca wiedział, że jego córce zależało akurat na tej lalce, skoro nie była ona wyjątkowa, ani reklamowana, a jego córka widziała ją jedynie przez szybę sklepową.
Czarnowłosy zapłacił za zakupy i gdy już miał wychodzić, zatrzymał go głos staruszka.
- Niech pan chwilę zaczeka! Mamy świąteczne promocje i tak się akurat złożyło, że mam trochę słodyczy, których jest po prostu za dużo, niech pan weźmie je dla swoich dzieci. - podszedł do Baekhyuna i wcisnął mu do ręki sporych rozmiarów siatkę wypełnioną łakociami.
- Nie mogę tego przyjąć - Baekhyun nie chciał przyjmować nic za darmo, przecież ze sklepu z zabawkami największy utarg ma się głównie w święta, a on nie chciał odebrać mężczyźnie tej możliwości, jednak staruszek nie przyjmował odmowy i wypchnął chłopaka za drzwi, życząc mu przy okazji wesołych świąt.
Gdy Baekhyun się odwrócił by podziękować, miłego staruszka już nie było, a zamiast sklepu znajdowała się tam jedynie ceglana ściana, jednak to spotkanie nie mogło mu się przyśnić, w końcu w swoich dłoniach wciąż trzymał zakupy i siatkę słodyczy.
Gdyby był dzieckiem uznałby, że przed chwilą spotkał Świętego Mikołaja, jednak w tym momencie uznał to za dziwny świąteczny cud.
W drodze do domu kupił jeszcze upominki dla rodziny. Dla każdego coś dobrego pomyślał dźwigając siatki wypełnione po brzegi prezentami.
Ciężar bardzo przeszkadzał mu w poruszaniu się, gdyż ręce wysunięte przed siebie, pchały go w stronę ziemi. Z perspektywy świadków, można by powiedzieć, że Baekhyun chodzi jak kaleki pingwin. Nie jego winą było, że nie miał nikogo, kto mógłby mu pomóc. Nie jego winą było, że jego dzieci są jeszcze zbyt małe, aby móc je zaangażować w świąteczne zakupy. Nie jego winą było, że został sam. Ale mimo wszystko starał się zachować spokój i uśmiech na twarzy. Przecież....pewnie taki miał być jego los, jako samotnego ojca, który wychowuje dwójkę małych dzieci. Przyzwyczaił się do pustego miejsca w łóżku. Brakowało mu bliskości drugiej połowy, jednak jego przyjaciel źle go zrozumiał. Baekhyun nie zamierzał się z nikim wiązać, zwłaszcza, jeśli ta osoba była jego najlepszym przyjacielem, który był jedną z najważniejszych osób w jego życiu.
Minął starszą panią, która klęczała na kawałku kartonu. Nie potrafił znieść tego widoku, więc oddał jej swój płaszcz, samemu idąc jedynie w cienkim sweterku. Staruszka podziękowała i życzyła wesołych świąt. Chciałbym, aby naprawdę takie były.
Jedyne o czym Baekhyun myślał, to dlaczego Chanyeol postanowił wrócić akurat teraz? Gdy ten prawie o nim zapomniał.
Prezenty schował pod choinkę gdy dzieciaki leżały już w swoich łóżeczkach, a sam siedział na kanapie przy lekkim oświetleniu. W dłoni trzymał książkę. Nie potrafił skupić się na lekturze, a każda jego myśl uciekała w stronę wyższego mężczyzny.
Nienawidzę cię. Tak cholernie cię nienawidzę.
/BK

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz