Strony
▼
czwartek, 12 stycznia 2017
Small Baby: 06.Ostatnie nieudane święta
Siedząc przy wigilijnym stole Baekhyun denerwował się, że jego ojciec w każdej chwili rozpocznie zbędną kłótnie. Nie spodziewał się, że w ogóle zawita w tym dniu w jego domu. Co prawda kupił ojcu prezent, jednak zawsze to jego matka zabierała go ze sobą do jego rodzinnego domu, aby wręczyć mężczyźnie.
Cisza przy stole nie zwiastowała niczego dobrego. Baekhyun wiedział, że oznaczało to jedynie nadchodzące kłopoty, które pojawiły się niespodziewanie, jak piorun, który rozbłysnął na niebie i pozbawił mieszkanie prądu. Spanikowane dzieci zaczęły biegać po całym domu, a ojciec witał w drzwiach kompletnie przemoczonego niespodziewanego gościa. Baekhyun złapał się za włosy. Cała ta sytuacja go przerastała. Nie dosyć, że brakowało śniegu za oknem, to jeszcze brak prądu doprowadzał go do szału. Bardzo dobrze zdawał sobie sprawę, że grzejniki w jego domu zasilał prąd, a bez nich w domu stanie się zimno w przeciągu niecałych dwóch godzin. Dom był duży i to było jego wadą. Gdyby zamieszkiwał mniejsze pomieszczenie wtedy ciepło utrzymałoby się na większą ilość czasu.
- Mamo, przyniesiesz świece z kuchni? - spytał szukając kluczy do piwnicy. Jego telefon posiadał dosłownie resztki baterii, lecz latarka zapodziała się w niewiadomym miejscu, dlatego musiał skorzystać z tej wbudowanej w telefon.
Opuścił mieszkanie i przebiegł szybko przez podwórko do drewnianych drzwi. Nawet ten mały dystans wystarczył, aby całe jego ubranie przemokło nie pozostawiając na nim ani jednej suchej nitki. Otworzył drzwi i wszedł do ciemnego pomieszczenia. Próbował oświetlić jak największą ilość pomieszczenia w poszukiwaniu starego grzejnika, dzięki któremu będzie w stanie ocieplić dom. Nie mógł pozwolić aby jego dzieci zmarzły. Jego wzrok zatrzymał się na starym metalowym przedmiocie i gdyby tylko nie potknął się o własne nogi, a telefon nie rozładował i wyleciał mu z ręki wprost na betonową podłogę to doszedłby do niego nie ponosząc żadnych strat, jednak jego ciało nie spotkało się z podłogą, a silna ręka oplatająca jego ciało w pasie przyciągała go do ciepłego ciała. W pierwszej chwili pomyślał, że to jego ojciec postanowił mu pomóc, lecz ten uścisk był inny, taki....można by powiedzieć, że czuły, a osoba która go trzymała na pewno nie zamierzała go puszczać.
- Jakiś ty niezdarny Baekkie - szepnął chłopakowi do ucha, na co ten się wzdrygnął. Z łatwością rozpoznał jego właściciela, który był tu niemile widziany - Ale nie denerwuj się. Dzisiaj jest wigilia, powinniśmy wybaczyć innym ich grzechy i inne...przestępstwa, czy jakkolwiek inaczej to nazwać.
- Tylko ja nie mam tobie co przebaczać Chanyeol - szepnął ledwo słyszalnie, jednak starszy go usłyszał.
Kolejny grzmot był tak głośny, że drobniejszy chłopak zacisnął swoje dłonie na ramieniu wyższego i wydał z siebie dźwięk przypominający pisk małego szczeniaczka, z którym starszy porównywał go lata temu.
- Spokojnie, to tylko burza. Nie ma się czym przejmować - Chanyeol przycisnął czarnowłosego do siebie i powolnymi ruchami zaczął głaskać jego włosy.
Wiedział jak bardzo Byun nienawidził takiej pogody, a dodatkowy brak prądu nasilał jedynie jego lęki.
W drodze do domu swojego byłego kochanka nie myślał o niczym innym, jak o porcelanowej twarzyczce czarnowłosego. Nie pomyślał również o tym, że młodszy nie chce go teraz widzieć, jednak zaproszenie od strony Pana Byun spadło na niego jak szansa na loterii, jakie zdarzają się raz na jakiś czas. Gdy tylko stanął w progu drzwi Byun Baekhyuna, ogarnął go strach. Nie chciał poznać jego żony bo...to sprawiłoby mu jedynie ból. W momencie w którym tylko przekroczył drzwi, światło w domu zgasło, a błyskawica przedzieliła niebo na pół. Myśli starszego znowu powędrowały do Baekhyuna, jednak tym razem myślał jedynie o jego ochronie. Po domu biegała dwójka dzieci, Pani Byun zapalała świeczki, a jej małżonek siedział na fotelu. Nigdzie nie widział żony swojego byłego kochanka, a ramki powieszone na ścianie, również nie świadczyły o obecności jakiejkolwiek kobiety w życiu czarnowłosego.
Teraz gdy trzymał chłopaka w swoich ramionach, stojąc w samym centrum piwnicy, czuł się...szczęśliwy. Po raz pierwszy od siedmiu lat czuł się naprawdę szczęśliwy, a chęć pocałunku dwudziesto-paro latka nasilała się z każdą sekundą.
Widział, że młodszy również ma na to ochotę, jednak zanim ich usta się ze sobą zetknęły kolejna błyskawica przeszyła ciemne niebo.
- My...nie powinniśmy Chanyeol....wybacz....
Nie tak wyobrażał sobie te święta....jeden i drugi....
/BK
Small Baby: 05.Ostatnie samotne świąteczne zakupy
Młody koreańczyk przechodził się pustą ulicą, oglądając przy okazji sklepowe wystawy. Wielkimi krokami zbliżały się święta, a świąteczne promocje można było znaleźć już w każdym sklepie.
Od incydentu z Jonginem minęło kilka miesięcy, w ciągu których nie kontaktowali się ze sobą.
Chanyeol został trainee i starał się zwrócić na siebie jak największą uwagę, jednak Baekhyun jak do tej pory skutecznie go omijał.
Taeyeon przychodziła codziennie opiekować się jego pociechami i chwilę porozmawiać.
Jego kuzyn wrócił z Chin dwa dni temu.
A on sam zamknął się w sobie i oszczędzał w słowach.
Przez cały czas zajmował się różnymi papierami, chodził na firmowe spotkania i po prostu nie miał na nic czasu. Najśmieszniejszym w tym wszystkim jest fakt, że sam postanowił przydzielić sobie te wszystkie zadania, a sekretarce dał wolne do końca miesiąca, nie znajdując żadnego zastępstwa na jej miejsce.
Niektóre osoby w firmie zaczęły martwić się jego zachowaniem. Przecież zawsze chodził radosny i odwiedzał swoich podopiecznych. Niektórzy podejrzewali, że Byun ma jakieś problemy finansowe, lub rodzinne, natomiast inni sądzili, że jego zachowanie ma coś wspólnego z przyjęciem jednego z nowych trainee i wcale się nie mylili.
Czarnowłosy wszedł do sklepu z zabawkami. Nie miał bladego pojęcia co powinien kupić swoim dzieciom, a święta były coraz bliżej. Niecały tydzień i usiądzie przy wigilijnym stole z rodziną i wręczy im prezenty. Najbardziej ciekawiło go jednak czy w tym roku jego ojciec raczy się pojawić, czy może jak co roku postanowi zostać w firmie i olać swoją jedyną rodzinę, czego nikt nie był w stanie zrozumieć. W końcu święta są po to, aby spędzać je wspólnie, nie w samotności. Dlatego właśnie zawsze sprowadzał Luhana do kraju, którego rodzice zmarli gdy ten był jeszcze dzieckiem. Chłopak nie miał serca zostawiać zwojego kuzyna i jednocześnie najlepszego przyjaciela w tym dniu.
Czarnowłosy podszedł do średniego wzrostu staruszka z siwą brodą, którego z początku wziął za Świętego Mikołaja. Śmieszne, prawda?
- Przepraszam? - odezwał się cicho, lecz na tyle głośno, aby tamten był w stanie go usłyszeć - Czy mógłby mi pan pomóc z wyborem prezentów dla moich dzieci?
- Oczywiście! - staruszek delikatenie się uśmiechnął, po czym wyszedł zza lady, udając się w kierunku zapewne najnowszych produktów jakie posiadał w ofercie- W jakim wieku są pańskie dzieci?
- Mają siedem lat, dziewczynka i chłopczyk
- Ahhh....siedem lat. To magiczny czas. Niech pan spędza go z nimi jak najwięcej, bo czasu nie da się cofnąć, a dzieci potrzebują opieki swojego ojca którego kochają całym swoim serduszkiem - staruszek podszedł do działu z pluszakami i w swoje delikatne pomarszczone dłonie chwycił dużego, uroczego pluszaka, który przedstawiał pandę - Pańskiej córce na pewno się spodoba. Do tego może pan jeszcze dokupić lalkę o której marzy od kilku miesięcy, a dla synka tego oto robota i grę planszową. I od razu zalecam, aby nie kupował im pan elektroniki. Zniszczy pan w ten sposób ich dzieciństwo.
Baekhyun słuchał uważnie słów starszego mężczyzny. Zastanawiał się, skąd sprzedawca wiedział, że jego córce zależało akurat na tej lalce, skoro nie była ona wyjątkowa, ani reklamowana, a jego córka widziała ją jedynie przez szybę sklepową.
Czarnowłosy zapłacił za zakupy i gdy już miał wychodzić, zatrzymał go głos staruszka.
- Niech pan chwilę zaczeka! Mamy świąteczne promocje i tak się akurat złożyło, że mam trochę słodyczy, których jest po prostu za dużo, niech pan weźmie je dla swoich dzieci. - podszedł do Baekhyuna i wcisnął mu do ręki sporych rozmiarów siatkę wypełnioną łakociami.
- Nie mogę tego przyjąć - Baekhyun nie chciał przyjmować nic za darmo, przecież ze sklepu z zabawkami największy utarg ma się głównie w święta, a on nie chciał odebrać mężczyźnie tej możliwości, jednak staruszek nie przyjmował odmowy i wypchnął chłopaka za drzwi, życząc mu przy okazji wesołych świąt.
Gdy Baekhyun się odwrócił by podziękować, miłego staruszka już nie było, a zamiast sklepu znajdowała się tam jedynie ceglana ściana, jednak to spotkanie nie mogło mu się przyśnić, w końcu w swoich dłoniach wciąż trzymał zakupy i siatkę słodyczy.
Gdyby był dzieckiem uznałby, że przed chwilą spotkał Świętego Mikołaja, jednak w tym momencie uznał to za dziwny świąteczny cud.
W drodze do domu kupił jeszcze upominki dla rodziny. Dla każdego coś dobrego pomyślał dźwigając siatki wypełnione po brzegi prezentami.
Ciężar bardzo przeszkadzał mu w poruszaniu się, gdyż ręce wysunięte przed siebie, pchały go w stronę ziemi. Z perspektywy świadków, można by powiedzieć, że Baekhyun chodzi jak kaleki pingwin. Nie jego winą było, że nie miał nikogo, kto mógłby mu pomóc. Nie jego winą było, że jego dzieci są jeszcze zbyt małe, aby móc je zaangażować w świąteczne zakupy. Nie jego winą było, że został sam. Ale mimo wszystko starał się zachować spokój i uśmiech na twarzy. Przecież....pewnie taki miał być jego los, jako samotnego ojca, który wychowuje dwójkę małych dzieci. Przyzwyczaił się do pustego miejsca w łóżku. Brakowało mu bliskości drugiej połowy, jednak jego przyjaciel źle go zrozumiał. Baekhyun nie zamierzał się z nikim wiązać, zwłaszcza, jeśli ta osoba była jego najlepszym przyjacielem, który był jedną z najważniejszych osób w jego życiu.
Minął starszą panią, która klęczała na kawałku kartonu. Nie potrafił znieść tego widoku, więc oddał jej swój płaszcz, samemu idąc jedynie w cienkim sweterku. Staruszka podziękowała i życzyła wesołych świąt. Chciałbym, aby naprawdę takie były.
Jedyne o czym Baekhyun myślał, to dlaczego Chanyeol postanowił wrócić akurat teraz? Gdy ten prawie o nim zapomniał.
Prezenty schował pod choinkę gdy dzieciaki leżały już w swoich łóżeczkach, a sam siedział na kanapie przy lekkim oświetleniu. W dłoni trzymał książkę. Nie potrafił skupić się na lekturze, a każda jego myśl uciekała w stronę wyższego mężczyzny.
Nienawidzę cię. Tak cholernie cię nienawidzę.
/BK
Small Baby: 04.Ostatni raz
- Czyli Park Sukinsyn przyszedł do ciebie i tak po prostu po raz kolejny złamał ci serce? - Jongin od kilkunastu minut próbował powstrzymać się od zbędnych komentarzy i zamordowania Parka
Baekhyun pokiwał delikatnie głową sięgając po kolejną paczkę chusteczek, których niemały stosik uzbierał się przy nogach od kanapy.
- Do tego twierdzi, że zemdlałem słysząc jego głos, a to nieprawda! Po prostu wyszedłem i spędziłem wieczór z Tae...
- Och...spałeś z nią? - serce Jongina jakby się zatrzymało. Czekał na odpowiedź mniejszego i bał się. Cholernie bał się, że nie będzie mieć już u niego żadnych szans.
- Nie! Nie spałem...Tae jest taka...kochana. Nie chciałbym się nią pocieszać w taki sposób, jest jedynie moją przyjaciółką którą kocham, tak jak ciebie. - I tu Jongin znalazł swoją szansę. Światełko w jego umyśle zaświeciło się jaso i nic nie myśląc po prostu zawisł nad drobnym ciałem Baekhyuna kolanem napierając na jego krocze. - J...Jongin c..co ty robisz?
- Chcesz spełnienia prawda? Ja mogę ci je zapewnić jak.. przyjaciele
🐼🐼🐼
Chanyeol nie myślał co robi wchodząc wcześniej do gabinetu byłego kochanka. Nie chciał się na nim zemścić. Nie miał za co, jednak myśl o tym, że Baekhyun wciąż go kocha, dawała mu pewną satysfakcję. W końcu, uczucia nie potrafią zniknąć od razu, pomimo mijającego czasu, Chanyeol pozbył się większości emocji i chciał pokazać młodszemu, że mimo tego, iż łączyło ich kiedyś coś naprawdę wyjątkowego, to jednak on osiągnął więcej wychodząc za mąż za jednego z tancerzy BB Entertainment. Możliwe, że serce go lekko kuło gdy mówił te okropne rzeczy, ale nie chciał do niego wracać, błagać na kolanach, aby tamten do niego wrócił. W końcu...Baekhyun też ułożyl sobie życie, prawda?
Ma dwójkę dzieci z jakąś kobietą. Jedynie te myśli krążyły po jego głowie.
.
.
.
.
Z początku zaczął umawiać się z Sehunem, aby mieć pewien "podgląd" do BB. Niczego nieświadomy Sehun przez kilka lat przynosił swojemu chłopakowi informacje, które tamten wyciągał od niego pytaniem "Jak było w wytwórni?".
Chanyeol znał każde potknięcie Baekhyuna i każde jego słowo wypowiedziane w stronę Sehuna.
Zawsze gdy słyszał nowe informacje na temat ukochanego, uśmiechał się szeroko i wyobrażał sobie drobnego bruneta jak sprzed lat. Wiadomość, że Baekhyun posiada dzieci załamała go. Sehun nigdy nie wspominał o tym aby Byun miał partnera, lecz ciągle gadał o tym, jak otaczają go najładniejsze dziewczyny z wytwórni, co zmusiło Chanyeola do głębszego myślenia, które doprowadziło do jednego "Baekhyun ma dzieci z kobietą i to nie Chanyeol jest ich ojcem"
Rzucił wazonem o najbliższą ścianę, a przepełniony bólem krzyk wydostał się z jego ust niepokojąc tym jego męża, który postanowił sprawdzić co się stało.
- W porządku? - spytał Sehun delikatnie dotykając pleców Parka
- Nie! Nic nie jest w porządku, rozumiesz!? - krzyknął odwracając się w stronę swojego rozmówcy
- C-Chan nie krzycz, nic się nie stało - Sehun nie wiedział jak Chanyeol cierpi z każdym dniem coraz bardziej. Odciął się od emocji. Tych pozytywnych emocji. Jednak serce dawało o sobie znać w każdej cholernej minucie jego życia. Nie chciał pamiętać, jednak wrócił. Nie chciał kochać...tak bardzo chciał zostać sam.
- Nienawidzę cię.... - wyszeptał, jednak młodszego to zabolało. Poczuł się jakby ktoś ustrzelił go z kuszy, wyrwał serce i urządził sobie ma nim zawody taneczne na łyżwach.
- A ja...chyba cię kocham - Sehun był niewiele niżyszy od Chanyeola. Nie tak jak Baekhyun ktory mimo, że był niski, potrafił zawsze sprawić, że Chanyeol również nie czuł się olbrzymem, a idealnym kochankiem.
Park złączył swoje usta z tymi Chanyeola. W pierwszym odruchu czerwonowłosy chciał się odsunąć, jednak Sehun wcale nie był tak słaby jak myślał. Dorównywał mu siłą.
Być może nie oddał pocałunku.
Być może go nie kochał.
Być może go ranił.
Ale tą noc spędzili razem, w towarzystwie głośnych jęków i nierównych oddechów.
Wykorzystał go.
🐼🐼🐼
Baekhyun siedział sam w salonie pogrążonym w ciemnościach. Nic nie doszło pomiędzy nim i Jonginem. Odepchnął od siebie przyjaciela i kazał mu się wynosić. Myśl, że mógłby przespać się z własnym przyjacielem nie wchodziła w grę.
Łza spłynęła po jego poliku gdy uświadomił sobie, że w rzeczywistości jest sam. Każdy probuje go wykorzystać na różne sposoby, czy to seksualne, czy firmowe.
Minęła północ, a Baekhyun wciąż nie potrafił zasnąć, dlatego sięgnął po opakowanie tabletek nasennych. Nie chciał się zabić. Chciał po prostu zasnąć i zapomnieć.
/BK
Small Baby: 03.Ostatnie słowa piosenki
Gdy mężczyzna się obudził, wciąż leżał na kolanach drobnej blondynki, która spała w niewygodnej pozycji trzymając dłoń na włosach czarnowłosego.
Baekhyun powoli podniósł się z pozycji leżącej i delikatnie ułożył dziewczynę na kanapie. Podszedł po cichu do szafy, z której wyjął koc aby ją przykryć. Ukucnął przy kanapie i wpatrywał się w jej nieskazitelną twarz. Tak bardzo podobną do jego. Dokładnie jak dwa porcelanowe talerzyki. Są dwa. Ale tak bardzo podobne. Prawie, że....idealne, czego oczywiście nie można było powiedzieć o życiu Baekhyuna. Taeyeon jeszcze nigdy się z nikim nie przespała, nie oglądała pornografii i przede wszystkim nigdy się nie zakochała, czego Baekhyun bardzo jej zazdrościł. Była krucha i niewinna. To coś co on sam stracił ponad siedem lat temu poznając Chanyeola i rodząc jego dzieci.
Tak bardzo tęsknił za dotykiem jego ust smakujących słodką czekoladą, która była jego ulubionym napojem w tamtych czasach. Ciekawiło go co teraz pija i jak mu mija czas.
Czy jest szczęśliwy?
Dlaczego po raz kolejny próbuje go zniszczyć?
Baekhyun zawsze starał się być osobą unikającą problemów, jednak przez jeden głupi wypadek obiekt jego westchnień zaczął się nim interesować. Wcześniej nie pomyślałby nawet o tym, że zderzenie się na korytarzu szkolnym sprawi, że jego życie zmieni się na zawsze.
- Jesteś idealny Baekkie - szepnął wysoki chłopak stojąc tak blisko drobnego bruneta. Zdecydowanie zbyt blisko.
- O...czym ty mówisz? - ciemne oczy lustrowały jego twarz bardzo uważnie, tak jakby czerwonowłosy zaglądał mu w głąb duszy, co Baekhyuna przerażało najbardziej, ale mimo wszystko dalej brnął w tą znajomość.
- O twojej porcelanowej, nieskazitelnej skórze....jesteś wspaniały - delikatne pocałunki na szyi sprawiły, że młodszy poczuł się tak jakby sięgnął gwiazd. Było mu wspaniale, pragnął ,aby ta chwila trwała wiecznie, jednak głośne pukanie do drzwi sprawiło, że odskoczyli od siebie jak oparzeni z wypiekami na twarzy.
Baekhyun odsunął się od śpiącej dziewczyny, gdy pojedyncza łza spłynęła po jego policzku, którą otarł wierzchem dłoni. Chanyeol nigdy tak naprawdę go nie kochał. Chciał go po prostu wykorzytać i właśnie to Baekhyun powtarzał sobie w myślach przez te wszystkie lata, nie będąc w stanie wykrzyczeć ukochanemu w twarz wszystko co odczuwał przez ten mijający czas. 2999 dni. Tyle mniej więcej czasu spędził na czekaniu. Tego ostatniego dnia wszystko się zmieniło. Chanyeol przestał go interesować. Zapomniał. Zapomniał o bólu który sprawił mu wyższy. Jednak...teraz powrócił.
Młody koreańczyk siedział za biurkiem i przeglądał wyniki przesłuchania. Musiał wziąć pod uwagę wybór swój, jak i pozostałej dwójki z komisji, jednak boląca głowa cały czas nie dawała mu spokoju, a nieprzyjemne myśli krążyły po jego głowie przez co nie potrafił się skupić na niczym konkretnym, dlatego postanowił wybrać osoby które dostały dwa lub trzy głosy od oceniających. Nie było ich dużo, co bardzo zdziwiło chłopaka. Jego zdaniem przynajmniej czterdzieści osób powinno dostać się jako trainee.
- Soohyun proszę przyjdź tutaj na chwilę - przywołał swoją sekretarkę która zjawiła się niecałą minutę później uśmiechając się szeroko co miała w zwyczaju - to jest lista numerów z przesłuchania. Odnajdź ich na listach zapisów i skontaktuj się z nimi w sprawie podpisania kontraktu.
Dziewczyna kiwnęła lekko głową odbierając dokumenty, po czym wyszła zamykając za sobą drzwi.
Baekhyun oparł się na oparciu fotela. Wyjął z szuflady stary telefon którego używał za czasów liceum. Co prawda szybka pękła mu przez spotkanie z podłogą, lecz wciąż był on w stanie użytku. Chłopak nie raz zastanawiał się nad jego pozbyciem, jednak wspomnienia które się tam znajdowały skutecznie go powstrzymywały.
Odblokował urządzenie wpisując proste hasło będące jego datą urodzin. Na tapecie znajdowało się zdjęcie które Baekhyun lata temu wywołał i znajdowało ono swoje miejsce na szafce w salonie, a mianowocie zdjęcie wysokiego chłopaka, całującego drobnego bruneta.
- Dlaczego jesteś taki wesoły? - spytał młodszy bawiąc się zerwanym mleczem.
Wraz z ukochanym siedzieli na polanie, obserwując ptaki i ciesząc się sobą nazwajem.
- Ponieważ jestem tu z tobą. Rzeczywistość w której jestem twoim chłopakiem miesza mi się z marzeniami o byciu z tobą... - Baekhyun zaśmiał się cicho na te słowa. Chanyeol nigdy nie potrafił powiedzieć czegoś romantycznego w taki sposób, aby zdanie nadal posiadało sens. Ale według młodszego było to cholernie urocze, co nie raz powtarzał starszemu.
- Ej Chan?
- Tak Baekkie? - czerwonowłosy odwrócił się w stronę swojego chłopaka
- Zróbmy sobie zdjęcie dobrze? Co? Hm? - pomachał telefonem przed twarzą chłopaka czekając na odpowiedź
- Niech ci będzię księżniczko - Baekhyun uśmiechnął się szeroko i zbliżył bardziej do kochanka, by już po chwili pstryknąć im zdjęcie, jednak młodszy wcale się nie spodziewał, że zanim jeszcze naciśnie przycisk Chanyeol złoży na jego policzku najsłodszy pocałunek jakim kiedykolwiek obdarował ukochanego.
Delikatny uśmiech wdarł się na usta Baekhyuna gdy przypomniał sobie tą chwilę. Zdecydowanie było to jedno z najpiękniejszych wspomnień jakimi został obdarowany przez Chanyeola, a trochę ich było.
Z ekranu głównego przeszedł na dyktafon, w którym znajdowało się kilkanaście, nie, kilkadziesiąt nagrań z piosenkami od jego.
Sunął palcem w dół, aż dotarł do tej szczególnej która pomimo iż była jedynie zwykłym coverem nagranym w jego wykonaniu, to jednak została zadedykowana Baekhyunowi.
"Cześć, jestem Park Chanyeol i jest to moje...chyba pięćdziesiąte nagranie. Tym razem zdecydowałem się zaśpiewać piosenkę którą znają praktycznie wszyscy, a mianowicie All of Me i ma ona dla mnie szczególne znaczenie ponieważ dedykuję ją najwspanialszej osobie na świecie, mojemu chłopakowi Byun Baekhyunowi.
What would I do without your smart mouth?
Drawing me in, and you kicking me out
You've got my head spinning
No kidding, I can't pin you down
What's going on in that beautiful mind?
I'm on your magical mystery ride
And I'm so dizzy, don't know what hit me,
But I'll be alright
My head's under water
But I'm breathing fine
You're crazy and I'm out of my mind (...)"
I w tym momencie stało się coś, czego Baekhyun nigdy w życiu nie śmiał sobie wyobrażać. Usłyszał jego. Ale nie chodziło tu o nagranie, które było ściszone do połowy, a o głos który dobiegał od strony drzwi.
- Cause all of me
Loves all of you - z cienia rzucanego przez budynek z naprzeciwka wyłoniła się wysoka sylwetka należąca do niego i tym razem to na pewno był on.
- Love your curves and all your edges
All your perfect imperfections - chłopak obserwował uważnie drobną twarzyczkę młodszego po której spłynęła samotna łza
- Give your all to me
I'll give my all to you - coś w sercu chłopaka pękło, wyłączył utwór i rzucił telefon z powrotem do szuflady którą zakluczył.
Spojrzał ze złością na intruza oczekując jakichkolwiek wyjaśnień. Było już po dwudziestej, nikogo nie powinno być już w wytwórni, zwłaszcza jego.
- Co tutaj robisz? - spytał oschłym tonem, uspokajając przyspieszony rytm serca.
- Przyszedłem, ponieważ jakieś pół godzin temu otrzymałm informację o byciu trainee. Wiedziałem, że o tej godzinie wciąż będziesz w pracy, dlatego postanowiłem przyjechać jeszcze dzisiaj.
- Słucham? Jakim cudem się tutaj dostałeś? Nie było cię na przesłuchaniu - po chwili ciszy do młodszego dotarło, że ostatnim uczestnikiem był Chanyeol.
- Wiesz, gdybyś nie mdlał na dźwięk mojego głosu, to zapewne domyśliłbyś się wcześniej, chociaż sądząc po tym, że to tej pory nie miałeś o tym pojęcia to naprawdę jesteś głupi - prychnął podchodząc bliżej biurka - Wciąż masz te głupie nagrania? Powinieneś je skasować.
- Chanyeol...wyjdź - czarnowłosy zamknął oczy. Nie chciał aby taki dupek wyprowadził go z równowagi.
- Dlaczego? Czyżbyś wciąż nie zapomniał swoich uczuć co do mojej osoby? - pochylił się nad biurkiem, a jego twarz była zdecydowanie zbyt blisko twarzy czarnowłosego.
- Po prostu wyjdź...proszę
- Mój mąż jest u ciebie tancerzem wiesz? - starszego najwyraźniej bawiła cała sytuacja, a widok wściekłego Byuna sprawiał mu jedynie przyjemność
- Powiedziałem wynoś się! - krzyknął rzucając w jego stronę szklankę z wodą, jednak ta trafiła w ścianę i stłukła się na milion drobnych kawałków, tak samo jak jego serce.
- Spokojnie kochanie już stąd wychodzę. Widzimy się jutro.
Zaraz po wyjściu Chanyeola, Baekhyun wybrał numer do osoby która znajdowała się jako druga na liście szybkiego wybierania zaraz po Taeyon.
- Halo? Jongin? On znowu wrócił - zaraz po tych słowach połączenie zostało przerwane, a on sam czekał na swojego najlepszego przyjaciela który obiecał, że zjawi się za niecale dziesięć minut.
Small Baby: 02.Ostatnie przesłuchanie
Baekhyun stojąc przed firmą B&P Group poczuł silny ból głowy spowodowany ciągłym hałasem ulicznym.
Przebył on godzinną drogę do firmy swoich rodziców by wyjaśnić zaistniałe "nieporozumienie" które jego zdaniem było wręcz absurdalne. To była jego firma. To on miał w niej jedyne prawo do głosu. Dodatkowe wtrącanie się jego rodziców jest zupełnie niepotrzebne. To on jest CEO. Jeśli nie wtrąca się w sprawy firmowe rodziców, to przynajmniej oni powinni zrobić to samo.
Być może nie był to pomysł jej matki, jednak fakt, że nie powstrzymała jego ojca był nie do zniesienia. Całkowicie podporządkowany rozkazom rodziny Park, nie mający własnego zdania, a to jedynie ze względu na pieniądze których pragnął mieć więcej i więcej.
Baekhyun przekroczył próg budynku, po czym ruszył pewnym krokiem w stronę wind. Nie odpowiadał na lekkie skinięcia głową pracowników w jego stronę. Nie miał na to czasu. Samo czekanie na windę i dojechanie na właściwe piętro zajęło czarnowłosemu ponad dziesięć minut.
Do gabinetu ojca wszedł bez pukania i zapowiedzi sekretarki, które były po prostu zbędne.
Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu, a jego wzrok zatrzymał się, na czarnym biurku, przy którym siedział mężczyzna, po którym dostrzec można było dostrzec przemijające lata. Siwe włosy, trochę zmarszczek na twarzy i lekka otyłość. Baekhyun miał jedynie nadzieję, że jego ominie nadmierne tycie i łysienie.
- Tato - zaczął zbliżając się do pana Byun - Dlaczego wtrącasz się w moje interesy?
- Och Baek, daj sobie już spokój - pan Byun machnął ręką nadal wpatrując się w ekran czarnego komputera - Dobrze wiemy, że Chanyeol potrafi komponować piosenki, a głupi nie jest, pomoże ci w dokumentach.
- Ale to M O J A firma. To raczej moja sprawa kogo zatrudniam, a zwłaszcza komu udostępniam firmowe dokumenty. To nie jest firma Moja i Parka. Jest tylko i wyłącznie moja. - drobny chłopak zacisnął dłonie w pięści, aby choć trochę się uspokoić i nie wybuchnąć.
- Kogo ty oszukujesz? Chłopcze bez niego nie dasz sobie konpletnie rady. On jest twoją przyszłością.
Raczej przeszłością. I to bardzo bolesną.
- Musisz zajmować się dziećmi i wcześniej wracać do domu, a on nie ma żadnych bachorów na utrzymaniu i jest dostępny przez dwadzieścia cztery godziny na dobę.
Nie ma to kontroli nad swoim penisem skoro jednak dwójkę dzieci sobie zrobił. Pomyślał ignorując określenie jakim ojciec określił jego dzieci.
- To, że mam dzieci, nie oznacza wcale, że nie daję sobie rady i nie wyrabiam się z terminami na czas! Daj sobie spokój, i tak nie przyjmę go do mojej firmy, nie ważne co będziesz próbował zrobić, lub w jaki sposób zmanipulujesz moich podwładnych. Pamiętaj, na moim terenie liczy się jedynie moje zdanie.
Zdenerwowany mężczyzna odwrócił się na pięcie i ruszył w kierunku drzwi. Nim je zatrzasnął, usłyszał jeszcze jak jego ojciec zrzuca rzeczy z biurka i krzyczy jego imię.
Czarnowłosy nie przejął się zbytnio reakcją swojego ojca. Mógł się tego spodziewać zanim przekroczył jeszcze próg tamtego pomieszczenia. Jego ojciec zawsze taki był. Nie tolerował żadnych sprzeciwów, a jeśli już dochodziło do takich sytuacji gdy ktoś mu się stawiał, najprościej w świecie wyrzucał takiego kogoś z firmy, albo pozbywał się go używając do tego wynajętych ludzi którzy byli na każde jego zawołanie.
Brunet został przyciągnięty do mocnego uścisku. Jego chłopak nie chciał wypuścić go ze swoich objęć i wciąż powtarzał jak bardzo go kochał. Chanyeol. On już go nie kocha. Zostawił go, a teraz wraca.
Czarnowłosy wsiadł do czarnego BMW i poprosił kierowcę o jak najszybsze zawiezienie go z powrotem do wytwórni. Dzisiaj miały odbyć się dodatkowe przesłuchania w ciemno, o których został poinformowany dzień wcześniej, a o których przypomniał sobie kilka godzin wcześniej.
W czasie który mu pozostał przebrał się w coś wygodniejszego, uczesał oraz poprawił delikatny makijaż.
Przekroczył drzwi wraz z pozostałą dwójką znajdującą się w komisji, jednak to do niego należało ostatnie słowo i to on decydował które osoby będą stać na scenie, a które po prostu odeśle do domów.
Usiadł na wygodnym krześle, po czym przymknął oczy. Musiał oczyścić swój umysł i skupić się na muzyce.
Kiedy wchodzili pierwsi uczestnicy miał ochotę podejrzeć jak zróżnicowane jest ich grono, jednak przesłuchanie w ciemno, to przesłuchanie w ciemno, a wszyscy uczestnicy znajdują się za kotarą co skutecznie uniemożliwia ich podgląd.
Jedynymi informacjami jakie dotarły do niego do tej pory to numerki od Zera do Stu. Nie było to jedno z oficjalnych przesłuchań, z czego był zadowolony, ponieważ zazwyczaj na ogłoszone przesłuchania miesiąc przed stawiało się ponad tysiąc ochotników. Każdy posiadał w sobie chociaż odrobinę talentu, jednak nie każdy miał go tyle, aby zadowolić samego prezesa.
Jeszcze przed rozpoczęciem przesłuchań drobny mężczyzna zdążył wysłać wiadomość do Taeyeon, aby ta przyszła do wytwórni wraz z Chanem i HyeMi, a zaraz po pracy pójdą na jakąś kolację. Chciał zapomnieć o swoim ojcu, a rozmowa z Tae zawsze mu pomagała. Jego kuzyn jedyne co robił to obmyślał plany na morderstwo, a przecież gdyby mniejszy pragnął się zemścić, zrobiłby to już dawno.
Pierwsza piosenka w wykonaniu osoby z numerem zerowym należała do zespołu BlackPink i nosiła tytuł Stay. Głos występującej dziewczyny był przyjemny. Co prawda popełniła kilka błędów, jednak nie były one poważne. Baekhyun otoczył sobie jej numerek kółkiem, tak samo postąpił z numerami pięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt, pięćdziesiąt pięć, sześćdziesiąt dziewięć i dziewięćdziesiąt. Do końca przesłuchania pozostały jedynie dwie osoby. Osoba z numerem dziewięćdziesiątyn dziewiątym również okazała się być kobietą, jak poprzednie uczestniczki. Jednak piosenka którą zaśpiewała nie była znana nikomu z komisji.
- Sama ją napisała i skomponowała muzykę? - spytała Sooyoung nachylając się w stronę Jinyounga.
- Na to wychodzi - pokiwał lekko głową
Jej numer również otoczył kółkiem. Jako jedna z niewielu sprawiła, że został oczarowany jej głosem. Na takie osoby czekał od czasów gdy zaczął wchodzić na rynek rozrywkowy.
- Osoba z numerem setnym, proszę zacząć - powiedział Baekhyun uderzając lekko w kartkę. Chciał skończyć to jak najszybciej i spotkać się ze swoimi dziećmi.
Pierwsze dźwięki gitary rozbrzmiały na sali.
- Nie wiedziałem, że potafisz grać na gitarze
- Ponieważ gram tylko dla ciebie. A piosenka The Calling ~ Wherever You Will Go będzie NASZĄ piosenką. Zawsze gdy ją usłyszysz pomyśl o mnie.
Łzy w oczach Baekhyuna zebrały się momentalnie na dźwięk słów wychodzących z ust setnego uczestnika przesłuchana.
- To Chanyeol.....
Czarnowłosy wstał z krzesła i opuścił pomieszczenie. Nie chciał widzieć jego twarzy. Tej obrzydliwej twarzy.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- Taeyeon
Dwie godziny później Baekhyun siedział na kanapie i wypłakiwał się swojej najlepszej przyjaciółce. Miał zjeść z nią i dziećmi kolację, jednak tego wieczoru nie był w stanie przełknąć czegokolwiek, i zaraz po zaśnięciu dzieci wtulił się w drobną blondynkę.
- On tam był rozumiesz? I zaśpiewał naszą piosenkę...
- Ciii, spokojnie Baekkie - dziewczyna głaskała czaene kosmyki włosów rozrzuconych na każdą możliwą stronę.
- Nie Tae....on...on miał czelność zjawić się w moim miejscu pracy po tym wszystkim co mi zrobił! - chłopak uniósł głos, podnosząc głowę z kolan przyjaciółki
- Hej, ciszej, dzieci śpią. Jeśli spotkacie się po raz kolejny, spróbujcie to sobie wyjaśnić, albo przynajmniej postaraj się ukryć wszystkie emocje podczas gdy on będzie w jednym pomieszczeniu z tobą.
- Tae...ja tak bardzo cierpię
- Wiem Baekkie, wiem....
Ostatnim co Baekhyun usłyszał to słowa melodii, z dzisiejszego przesłuchania. Melodii która tak bardzo zapadła w jego głowie.
/BK
Small Baby: 01.Ostatnia informacja
Baekhyun obudził się z samego rana wraz z dźwiękiem pierwszych melodii piosenki ustawionej w budziku na ósmą rano. W końcu jego dzieci chodzą do pierwszej klasy szkoły podstawowej, musi je wyszykować, zrobić im śniadanie i sprawdzić czy wszystko mają zapakowane do swoich małych plecaczków.
Przeciągnął się i opuścił swoje łóżko, powoli udając się do łazienki, w celu wzięcia porannego prysznica. Baek wyznawał zawsze jedną zasadę: Dzień bez prysznica, to dzień stracony. Można by powiedzieć, że chłopak przesadza z swoją higieną, jednak gdy ma się dwójkę dzieci na utrzymaniu , małego rozbrykanego psiaka i pracę do wieczora to prysznic jest jedynym plusem obecnego życia. Ciepłe krople wody dotykające jego skóry, skutecznie sprawiały, że Baekhyun zapominał o wszystkich problemach które nagromadziły się przez lata i były jego wiecznym utrapieniem.
Gdy tylko skończył płukać włosy, wytarł się ręcznikiem, wysuszył je suszarką i ubrał ciepłą bluzę którą podkradł siedem lat temu swojemu byłemu i która jednocześnie należała do jego ulubionych i budziła w nim te przyjemne wspomnienia, jak to leżeli razem na łące rozmawiając o byle jakich głupotach. On położony na jego kolanach. Wyższy głaszczący mniejszego po puszystych włosach. Byli szczęśliwi. Tak bardzo szczęśliwi.
Baekhyun pokręcił lekko głową starając się oddalić od siebie to wspomnienie które teraz sprawiało mu tyle bólu.
- Nie myśl o tym - szepnął do siebie ubierając na nogi kapcie - Nie pozwól by to wróciło.
Chłopak zszedł po schodach do salonu rozglądając się dookoła. Jego mieszkanie wyposażone było w najnowocześniejsze sprzęty technologiczne. W salonie naprzeciw kanapy z dwoma fotelami stał plazmowy telewizor, a do niego podłączone były dwie wieże, xbox i DVD. Na dywanie leżały porozrzucane zabawki Chan'a, a na stoliku znajdowało się kilka lalek należących do HyeMi. Meble w salonie były w odcieniu ciemnego brązu, natomiast meble w jego sypialni były zupełnie białe, a na nich ustawione zostały różne zdjęcia lub drobne dodatki.
Baekhyun po urodzeniu swoich dzieci wyniósł się od rodziców i kompletnie odciął od nich kontakt. Firma B&P Group była jedną z największych firm znajdujących się w całej Korei Południowej, jednak nie należała ona jedynie do rodziców Baekhyuna, ale również do rodziców Chanyeola o którym ten usilnie próbował zapomnieć, natomiast on sam posiadał wytwórnię BB Entertainment.
Powolnym krokiem udał się do sklepu lekkim skinieniem głowy witając sąsiadów napotkanych po drodze z którymi starał się utrzymywać przyjazne kontakty. W końcu sąsiedzi w roli wrogów nie byliby dla niego ulgowi, a jego życie zostałoby zmiecione w pył przez ich dwulicowe twarze. Każdy z nich skrywał przed światem swoje mroczne tajemnice, jednak każdy w tej okolicy udawał, że nic nigdy nie miało miejsca, dlatego wprowadzało się tu coraz więcej sławnych i bogatych osób.
W sklepie Baekhyun przywitał dobrze znaną mu kasjerkę i wszedł w głąb w poszukiwaniu płatek czekoladowych które Chan uwielbiał tak bardzo i płatek w kształcie ciasteczek które natomiast wielbiła jego córka. Gdy już odnalazł poszukiwaną półkę, podszedł do części z pieczywem i zabrał jeden bochenek chleba oraz dwanaście bułek, sześć z pestkami dyni i sześć kajzerek. Po drodze do kasy złapał jeszcze słoik z nutellą i paczkę ryżu.
- Cześć Taeyeon - odezwał się do blond włosej kasjerki ubranej w bawełnianą koszulę w czarno-czerwoną kratę
- Hej Baekkie - Taeyeon uśmiechnęła się szeroko biorąc od czarnowłosego koszyk z jego zakupami. - Na którą idziesz dziś do pracy?
- Dzisiaj? Tak jak zawsze, zawoże dzieciaki na trzynastą do szkoły, o wpół do drugiej jestem w pracy i później około szesnastej odbierasz je ze szkoły.
Dziewczyna słysząc odpowiedź zaśmiała się cicho
- Nie pytałam się o twój dzień, a o to na którą godzinę zaczynasz pracę Baekkie. A tak przy okazji, skoro jesteśmy już przy temacie dzieci to nie musisz płacić mi za opiekę nad twoimi pociechami, jesteś moim przyjacielem, to normalne, że pragnę ci pomóc.
- Tae...chcę ci się w ten sposób odwdzięczyć...jeśli nie chcesz abym ci płacił, to powiedz w jaki inny sposób mogę spłacić swój dług wobec ciebie - Baekhyun zbyt zajęty rozmową nie zauważył kolejki tworzącej się za jego osobą.
- Słuchaj, nie możemy teraz rozmawiać, ale jeśli dziś zjemy kolację, będziemy kwita i jeśli chcesz, możesz wziąć ze sobą dzieciaki.
- Pewnie, zadzwonię do ciebie w wolnym czasie, możesz być tego pewna.
Czarnowłosy chwycił siatkę z zakupami, po czym opuścił sklep, udając się do swojego mieszkania.
Mężczyzna przekroczył próg kuchni, wypakował zakupy, po czym wstawił w garnuszku mleko na kakao i płatki.
W czasie w którym oczekiwał na mleko, postanowił pójść do pokoju starszego z rodzeństwa. Podszedł powoli do łóżeczka swojego synka i zaczął powoli nim potrząsać, tak aby wybudzić go ze snu. Uśmiechnął się gdy tylko Chan otworzył swoje małe oczka.
Był podobny do swojego taty i tego Baekhyun nie był w stanie znieść, jednak Chan był jego synkiem. Kocha go. Podobieństwo do byłego ukochanego nie może mu przysłonić miłości do jego dzieci, w końcu to dla nich żyje. Już dawno chciał się poddać, jednak gdy po raz pierwszy ujrzał je w swoich rękach, wiedział, że nie będzie w stanie opuścić żadnego z dwójki rozbrykanych bliźniaków.
- Tatusiu? - szepnął Chan rączkami przecierając zaspane oczka.
- Śniadanie jest już gotowe - powiedział Baekhyun głaszcząc chłopczyka po główce - obudź siostrzyczkę i zejdźcie razem do kuchni.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
W pracy nie obyło się bez niepotrzebnych problemów ze strony pojedynczych pracowników.
Pracę zaczął od codziennego obchodu po salach ćwiczeń gdzie powinni się znajdować jego podopieczni zarówno trainee jak i zespoły lub soliści którzy zdołali już zadebiutować. W ciągu siedmiu lat Baekhyun stał się jedną z ważniejszych osobistości, a szscunek i przyjacielskie stosunki jakimi darzył swoich pracowników sprawiały, że chętnych na różnorodne posady zgłaszało się coraz więcej. Każdy wiedział, że prezes nie ocenia nikogo ze względu na wygląd czy pozycję w społeczeństwie, a zwraca uwagę na talent i umiejętności jakie zostają wnoszone do wytwórni.
- Szefie, jutro odbywają się kolejne przesłuchania w ciemno - powiedziała Irene, która była jego sekretarką.
- Jasne...zrozumiałem...przekaż tylko Minhyun'owi, aby się tyle nie przemęczał, bo może stracić głos - szepnął przrcierając dłonią swoje czoło.
- Przyjęłam
- Coś jeszcze?
- Nie, to już wszystko - odwróciła się na pięcie i gdy tylko miała przekroczyć próg drzwi, zawróciła skupiając tym na sobie uwagę Baekhyuna - A! Zapomniałabym! Za jakiś tydzień przyjdzie osoba która ma się stać jednym z dyrektorów, została przydzielona przez pańskich rodziców i jest to niejaki Park Chanyeol.
- Słucham? - Oczy prezesa powiększyły się do nienaturalnych rozmiarów. Wiedział, że on wróci, jednak nie spodziewał się, że ten czas nadejdzie tak szybko. - Powiedziałaś Park Chanyeol?
Baekhyun pokręcił lekko głową starając się oddalić od siebie to wspomnienie które teraz sprawiało mu tyle bólu.
- Nie myśl o tym - szepnął do siebie ubierając na nogi kapcie - Nie pozwól by to wróciło.
Chłopak zszedł po schodach do salonu rozglądając się dookoła. Jego mieszkanie wyposażone było w najnowocześniejsze sprzęty technologiczne. W salonie naprzeciw kanapy z dwoma fotelami stał plazmowy telewizor, a do niego podłączone były dwie wieże, xbox i DVD. Na dywanie leżały porozrzucane zabawki Chan'a, a na stoliku znajdowało się kilka lalek należących do HyeMi. Meble w salonie były w odcieniu ciemnego brązu, natomiast meble w jego sypialni były zupełnie białe, a na nich ustawione zostały różne zdjęcia lub drobne dodatki.
Baekhyun po urodzeniu swoich dzieci wyniósł się od rodziców i kompletnie odciął od nich kontakt. Firma B&P Group była jedną z największych firm znajdujących się w całej Korei Południowej, jednak nie należała ona jedynie do rodziców Baekhyuna, ale również do rodziców Chanyeola o którym ten usilnie próbował zapomnieć, natomiast on sam posiadał wytwórnię BB Entertainment.
Powolnym krokiem udał się do sklepu lekkim skinieniem głowy witając sąsiadów napotkanych po drodze z którymi starał się utrzymywać przyjazne kontakty. W końcu sąsiedzi w roli wrogów nie byliby dla niego ulgowi, a jego życie zostałoby zmiecione w pył przez ich dwulicowe twarze. Każdy z nich skrywał przed światem swoje mroczne tajemnice, jednak każdy w tej okolicy udawał, że nic nigdy nie miało miejsca, dlatego wprowadzało się tu coraz więcej sławnych i bogatych osób.
W sklepie Baekhyun przywitał dobrze znaną mu kasjerkę i wszedł w głąb w poszukiwaniu płatek czekoladowych które Chan uwielbiał tak bardzo i płatek w kształcie ciasteczek które natomiast wielbiła jego córka. Gdy już odnalazł poszukiwaną półkę, podszedł do części z pieczywem i zabrał jeden bochenek chleba oraz dwanaście bułek, sześć z pestkami dyni i sześć kajzerek. Po drodze do kasy złapał jeszcze słoik z nutellą i paczkę ryżu.
- Cześć Taeyeon - odezwał się do blond włosej kasjerki ubranej w bawełnianą koszulę w czarno-czerwoną kratę
- Hej Baekkie - Taeyeon uśmiechnęła się szeroko biorąc od czarnowłosego koszyk z jego zakupami. - Na którą idziesz dziś do pracy?
- Dzisiaj? Tak jak zawsze, zawoże dzieciaki na trzynastą do szkoły, o wpół do drugiej jestem w pracy i później około szesnastej odbierasz je ze szkoły.
Dziewczyna słysząc odpowiedź zaśmiała się cicho
- Nie pytałam się o twój dzień, a o to na którą godzinę zaczynasz pracę Baekkie. A tak przy okazji, skoro jesteśmy już przy temacie dzieci to nie musisz płacić mi za opiekę nad twoimi pociechami, jesteś moim przyjacielem, to normalne, że pragnę ci pomóc.
- Tae...chcę ci się w ten sposób odwdzięczyć...jeśli nie chcesz abym ci płacił, to powiedz w jaki inny sposób mogę spłacić swój dług wobec ciebie - Baekhyun zbyt zajęty rozmową nie zauważył kolejki tworzącej się za jego osobą.
- Słuchaj, nie możemy teraz rozmawiać, ale jeśli dziś zjemy kolację, będziemy kwita i jeśli chcesz, możesz wziąć ze sobą dzieciaki.
- Pewnie, zadzwonię do ciebie w wolnym czasie, możesz być tego pewna.
Czarnowłosy chwycił siatkę z zakupami, po czym opuścił sklep, udając się do swojego mieszkania.
Mężczyzna przekroczył próg kuchni, wypakował zakupy, po czym wstawił w garnuszku mleko na kakao i płatki.
W czasie w którym oczekiwał na mleko, postanowił pójść do pokoju starszego z rodzeństwa. Podszedł powoli do łóżeczka swojego synka i zaczął powoli nim potrząsać, tak aby wybudzić go ze snu. Uśmiechnął się gdy tylko Chan otworzył swoje małe oczka.
Był podobny do swojego taty i tego Baekhyun nie był w stanie znieść, jednak Chan był jego synkiem. Kocha go. Podobieństwo do byłego ukochanego nie może mu przysłonić miłości do jego dzieci, w końcu to dla nich żyje. Już dawno chciał się poddać, jednak gdy po raz pierwszy ujrzał je w swoich rękach, wiedział, że nie będzie w stanie opuścić żadnego z dwójki rozbrykanych bliźniaków.
- Tatusiu? - szepnął Chan rączkami przecierając zaspane oczka.
- Śniadanie jest już gotowe - powiedział Baekhyun głaszcząc chłopczyka po główce - obudź siostrzyczkę i zejdźcie razem do kuchni.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
W pracy nie obyło się bez niepotrzebnych problemów ze strony pojedynczych pracowników.
Pracę zaczął od codziennego obchodu po salach ćwiczeń gdzie powinni się znajdować jego podopieczni zarówno trainee jak i zespoły lub soliści którzy zdołali już zadebiutować. W ciągu siedmiu lat Baekhyun stał się jedną z ważniejszych osobistości, a szscunek i przyjacielskie stosunki jakimi darzył swoich pracowników sprawiały, że chętnych na różnorodne posady zgłaszało się coraz więcej. Każdy wiedział, że prezes nie ocenia nikogo ze względu na wygląd czy pozycję w społeczeństwie, a zwraca uwagę na talent i umiejętności jakie zostają wnoszone do wytwórni.
- Szefie, jutro odbywają się kolejne przesłuchania w ciemno - powiedziała Irene, która była jego sekretarką.
- Jasne...zrozumiałem...przekaż tylko Minhyun'owi, aby się tyle nie przemęczał, bo może stracić głos - szepnął przrcierając dłonią swoje czoło.
- Przyjęłam
- Coś jeszcze?
- Nie, to już wszystko - odwróciła się na pięcie i gdy tylko miała przekroczyć próg drzwi, zawróciła skupiając tym na sobie uwagę Baekhyuna - A! Zapomniałabym! Za jakiś tydzień przyjdzie osoba która ma się stać jednym z dyrektorów, została przydzielona przez pańskich rodziców i jest to niejaki Park Chanyeol.
- Słucham? - Oczy prezesa powiększyły się do nienaturalnych rozmiarów. Wiedział, że on wróci, jednak nie spodziewał się, że ten czas nadejdzie tak szybko. - Powiedziałaś Park Chanyeol?
/BK





