Strony

czwartek, 12 stycznia 2017

Small Baby: 02.Ostatnie przesłuchanie







Baekhyun stojąc przed firmą B&P Group poczuł silny ból głowy spowodowany ciągłym hałasem ulicznym.
Przebył on godzinną drogę do firmy swoich rodziców by wyjaśnić zaistniałe "nieporozumienie" które jego zdaniem było wręcz absurdalne. To była jego firma. To on miał w niej jedyne prawo do głosu. Dodatkowe wtrącanie się jego rodziców jest zupełnie niepotrzebne. To on jest CEO. Jeśli nie wtrąca się w sprawy firmowe rodziców, to przynajmniej oni powinni zrobić to samo.
Być może nie był to pomysł jej matki, jednak fakt, że nie powstrzymała jego ojca był nie do zniesienia. Całkowicie podporządkowany rozkazom rodziny Park, nie mający własnego zdania, a to jedynie ze względu na pieniądze których pragnął mieć więcej i więcej.

Baekhyun przekroczył próg budynku, po czym ruszył pewnym krokiem w stronę wind. Nie odpowiadał na lekkie skinięcia głową pracowników w jego stronę. Nie miał na to czasu. Samo czekanie na windę i dojechanie na właściwe piętro zajęło czarnowłosemu ponad dziesięć minut.
Do gabinetu ojca wszedł bez pukania i zapowiedzi sekretarki, które były po prostu zbędne.

Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu, a jego wzrok zatrzymał się, na czarnym biurku, przy którym siedział mężczyzna, po którym dostrzec można było dostrzec przemijające lata. Siwe włosy, trochę zmarszczek na twarzy i lekka otyłość. Baekhyun miał jedynie nadzieję, że jego ominie nadmierne tycie i łysienie.

- Tato - zaczął zbliżając się do pana Byun - Dlaczego wtrącasz się w moje interesy?

- Och Baek, daj sobie już spokój - pan Byun machnął ręką nadal wpatrując się w ekran czarnego komputera - Dobrze wiemy, że Chanyeol potrafi komponować piosenki, a głupi nie jest, pomoże ci w dokumentach.

- Ale to M O J A firma. To raczej moja sprawa kogo zatrudniam, a zwłaszcza komu udostępniam firmowe dokumenty. To nie jest firma Moja i Parka. Jest tylko i wyłącznie moja. - drobny chłopak zacisnął dłonie w pięści, aby choć trochę się uspokoić i nie wybuchnąć.

- Kogo ty oszukujesz? Chłopcze bez niego nie dasz sobie konpletnie rady. On jest twoją przyszłością.

Raczej przeszłością. I to bardzo bolesną.

- Musisz zajmować się dziećmi i wcześniej wracać do domu, a on nie ma żadnych bachorów na utrzymaniu i jest dostępny przez dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Nie ma to kontroli nad swoim penisem skoro jednak dwójkę dzieci  sobie zrobił. Pomyślał ignorując określenie jakim ojciec określił jego dzieci.

- To, że mam dzieci, nie oznacza wcale, że nie daję sobie rady i nie wyrabiam się z terminami na czas! Daj sobie spokój, i tak nie przyjmę go do mojej firmy, nie ważne co będziesz próbował zrobić, lub w jaki sposób zmanipulujesz moich podwładnych. Pamiętaj, na moim terenie liczy się jedynie moje zdanie.

Zdenerwowany mężczyzna odwrócił się na pięcie i ruszył w kierunku drzwi. Nim je zatrzasnął, usłyszał jeszcze jak jego ojciec zrzuca rzeczy z biurka i krzyczy jego imię.
Czarnowłosy nie przejął się zbytnio reakcją swojego ojca. Mógł się tego spodziewać zanim przekroczył jeszcze próg tamtego pomieszczenia. Jego ojciec zawsze taki był. Nie tolerował żadnych sprzeciwów, a jeśli już dochodziło do takich sytuacji gdy ktoś mu się stawiał, najprościej w świecie wyrzucał takiego kogoś z firmy, albo pozbywał się go używając do tego wynajętych ludzi którzy byli na każde jego zawołanie.

Brunet został przyciągnięty do mocnego uścisku. Jego chłopak nie chciał wypuścić go ze swoich objęć i wciąż powtarzał jak bardzo go kochał. Chanyeol. On już go nie kocha. Zostawił go, a teraz wraca.

Czarnowłosy wsiadł do czarnego BMW i poprosił kierowcę o jak najszybsze zawiezienie go z powrotem do wytwórni. Dzisiaj miały odbyć się dodatkowe przesłuchania w ciemno, o których został poinformowany dzień wcześniej, a o których przypomniał sobie kilka godzin wcześniej.






W czasie który mu pozostał przebrał się w coś wygodniejszego, uczesał oraz poprawił delikatny makijaż.

Przekroczył drzwi wraz z pozostałą dwójką znajdującą się w komisji, jednak to do niego należało ostatnie słowo i to on decydował które osoby będą stać na scenie, a które po prostu odeśle do domów.
Usiadł na wygodnym krześle, po czym przymknął oczy. Musiał oczyścić swój umysł i skupić się na muzyce.
Kiedy wchodzili pierwsi uczestnicy miał ochotę podejrzeć jak zróżnicowane jest ich grono, jednak przesłuchanie w ciemno, to przesłuchanie w ciemno, a wszyscy uczestnicy znajdują się za kotarą co skutecznie uniemożliwia ich podgląd.
Jedynymi informacjami jakie dotarły do niego do tej pory to numerki od Zera do Stu. Nie było to jedno z oficjalnych przesłuchań, z czego był zadowolony, ponieważ zazwyczaj na ogłoszone przesłuchania miesiąc przed stawiało się ponad tysiąc ochotników. Każdy posiadał w sobie chociaż odrobinę talentu, jednak nie każdy miał go tyle, aby zadowolić samego prezesa.

Jeszcze przed rozpoczęciem przesłuchań drobny mężczyzna zdążył wysłać wiadomość do Taeyeon, aby ta przyszła do wytwórni wraz z Chanem i HyeMi, a zaraz po pracy pójdą na jakąś kolację. Chciał zapomnieć o swoim ojcu, a rozmowa z Tae zawsze mu pomagała. Jego kuzyn jedyne co robił to obmyślał plany na morderstwo, a przecież gdyby mniejszy pragnął się zemścić, zrobiłby to już dawno.










Pierwsza piosenka w wykonaniu osoby z numerem zerowym należała do zespołu BlackPink i nosiła tytuł Stay. Głos występującej dziewczyny był przyjemny. Co prawda popełniła kilka błędów, jednak nie były one poważne. Baekhyun otoczył sobie jej numerek kółkiem, tak samo postąpił z numerami pięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt, pięćdziesiąt pięć, sześćdziesiąt dziewięć i dziewięćdziesiąt. Do końca przesłuchania pozostały jedynie dwie osoby. Osoba z numerem dziewięćdziesiątyn dziewiątym również okazała się być kobietą, jak poprzednie uczestniczki. Jednak piosenka którą zaśpiewała nie była znana nikomu z komisji.

- Sama ją napisała i skomponowała muzykę? - spytała Sooyoung nachylając się w stronę Jinyounga.

- Na to wychodzi - pokiwał lekko głową

Jej numer również otoczył kółkiem. Jako jedna z niewielu sprawiła, że został oczarowany jej głosem. Na takie osoby czekał od czasów gdy zaczął wchodzić na rynek rozrywkowy.

- Osoba z numerem setnym, proszę zacząć - powiedział Baekhyun uderzając lekko w kartkę. Chciał skończyć to jak najszybciej  i spotkać się ze swoimi dziećmi.

Pierwsze dźwięki gitary rozbrzmiały na sali.

- Nie wiedziałem, że potafisz grać na gitarze

- Ponieważ gram tylko dla ciebie. A piosenka The Calling ~ Wherever You Will Go będzie NASZĄ piosenką. Zawsze gdy ją usłyszysz pomyśl o mnie.

Łzy w oczach Baekhyuna zebrały się momentalnie na dźwięk słów wychodzących z ust setnego uczestnika przesłuchana.

- To Chanyeol.....

Czarnowłosy wstał z krzesła i opuścił pomieszczenie. Nie chciał widzieć jego twarzy. Tej obrzydliwej twarzy.

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
- Taeyeon

Dwie godziny później Baekhyun siedział na kanapie i wypłakiwał się swojej najlepszej przyjaciółce. Miał zjeść z nią i dziećmi kolację, jednak tego wieczoru nie był w stanie przełknąć czegokolwiek, i zaraz po zaśnięciu dzieci wtulił się w drobną blondynkę.

- On tam był rozumiesz? I zaśpiewał naszą piosenkę...

- Ciii, spokojnie Baekkie - dziewczyna głaskała czaene kosmyki włosów rozrzuconych na każdą możliwą stronę.

- Nie Tae....on...on miał czelność zjawić się w moim miejscu pracy po tym wszystkim co mi zrobił! - chłopak uniósł głos, podnosząc głowę z kolan przyjaciółki

- Hej, ciszej, dzieci śpią. Jeśli spotkacie się po raz kolejny, spróbujcie to sobie wyjaśnić, albo przynajmniej postaraj się ukryć wszystkie emocje podczas gdy on będzie w jednym pomieszczeniu z tobą.

- Tae...ja tak bardzo cierpię

- Wiem Baekkie, wiem....

Ostatnim co Baekhyun usłyszał to słowa melodii, z dzisiejszego przesłuchania. Melodii która tak bardzo zapadła w jego głowie.






/BK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz