niedziela, 25 grudnia 2016

Fucking Teacher: 01.Ocena sytuacji





Wpatrywałem się w osobę stojącą przede mną z szokiem wymalowanym na twarzy. Nie wiedziałem, że jeszcze kiedyś będę miał okazję spotkać Chanyeola. Był on dla mnie zamkniętym rozdziałem, a ponowne pojawienie się go w moim życiu, zapewne wiele jeszcze namiesza, a sam nie chciałbym mieć kłopotów u dyrektora, zwłaszcza, że w poprzednich latach bywałem u niego naprawdę często. Zbyt często...Zazwyczaj trafiałem tam przez głupotę Jongina. Dla niego nie ma już ratunku. Głupota zżarła mu mózg lata temu. Teraz w jego głowie znajduje się jedynie cienki sznureczek, trzymający uszy, by te czasem nie odleciały.

- Proszę Pana, zaszło chyba jakieś nieporozumienie, które da się wytłumaczyć w dosyć prosty sposób. - zacząłem wpatrując się w jego oczy, które uważnie obserwowały chociażby najmniejszy mój ruch. - Nie jestem Baekkie, jak również nie należy Pan do moich przyjaciół, aby móc się do mnie zwracać w taki sposób. Jest Pan jedynie moim nauczycielem, więc proszę już więcej mnie tak nie nazywać, a to co powiedziałem wcześniej, nie było o Panu, a o Mino z klasy "A".

Jongin, który najwidoczniej zaczął czuć się nieswojo i łasił się do mojego ramienia, pociągnął mnie delikatnie odciągając od nauczyciela, któremu uśmiech wciąż nie schodził z ust.

- To my już może będziemy szli na lekcje, do widzenia! - przyjaciel pociągnął mnie w stronę budynku szkoły, a gdy tylko znalazł się w środku, odetchnął z ulgą i puścił moje ramię.

- Nie wiem, co się tutaj odpierdala, ale jak tylko skończą się lekcje, masz mi wszystko powiedzieć! Mieliśmy nie mieć przed sobą żadnych tajemnic Baekhyun!  - warknął, po czym odszedł zostawiając mnie samego na środku korytarza.

Powoli podszedłem pod salę od matematyki, gdzie zebrała się już cała klasa. Tematem dnia był nowy nauczyciel, na którego temat nie chciałem nic słyszeć. Upierdliwy dupek i tyle. Chyba powinienem przepisać się na Niemiecki, chociaż moja wymowa brzmiałaby podobnie, co kot puszczający gazy podczas pełni.
Zająłem miejsce w ostatniej ławce, czekając, aż Jongin postanowi do mnie dołączyć, jednak jego foch sprawił, że jakimś cudem usiadł z Sehunem, którego zazwyczaj nie znosił. Gnojek.
Przynajmniej nauczycielka postanowiła się spóźnić i dała mi trochę czasu na ogarnięcie szybko bijącego serca, które wybijało rytmy "cha cha" niczym grajki z Teksasu.








Czas dłużył się niemiłosiernie, a gadanie nauczycielki zaczęło mnie irytować już na początku lekcji. Gdybym wiedział wcześniej, kto ma przyjść na zastępstwo, na pewno przepisałbym się do innej szkoły, albo przynajmniej opuścił tą obecną na jakieś dwa lata. Najwyżej kończyłbym ją później niż pozostali, ale możliwość nie spotkania na korytarzu tego Brzydala, była dla mnie niczym zbawienie, także...coś czuję, że w tym roku często będę jeździł na wycieczki, bez Pana Parka.

Miałem plan idealny. Pójść sobie do dyrektora, szeroko się uśmiechnąć i uprzejmie poprosić o przeniesienie do innej klasy, której wychowawcą nie będzie znienawidzony przeze mnie nauczyciel, ale nie uwierzycie! Dyrektor mnie wyśmiał, nawet jeśli tłumaczyłem mu, że robię to wszystko dla ochrony siebie i mojego stanu umysłu i na dodatek złego...zapisał mnie na korepetycje. Z francuskiego! Normalnie, nawet wytrzymałbym tą godzinę czy dwie, ale w naszej szkole nie było innych nauczycieli uczących tego właśnie przedmiotu!


Moja sytuacja nie była zbyt wesoła. Gdzie tylko bym nie spojrzał, tam był Chanyeol.
Na przystanku Chanyeol.
W kiblu Chanyeol.
Nawet w Biedrze przy bułkach stał Chanyeol!
Przysięgam, że gdybym był Dzwoneczkiem, to już dawno zapierdalałbym swoimi skrzydełkami do innych psiapsi wróżek i powstrzymałbym tą cholerną epidemię zarazy, jaką był jakże NIE szanowany PCY.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz