czwartek, 15 grudnia 2016

Fucking Teacher: 00.Ocena wyglądu


Poranek nigdy nie należał do moich ulubionych. Wczesne wstawanie, brak czasu na śniadanie. Nigdy nie potrafiłem ruszyć dupy z łóżka, aby przyszykować się na zajęcia. Szkoła nie była po prostu dla mnie. Chodzili do niej, jedynie normalni nastolatkowie, a ja nie byłem "normalny", byłem inny. Byłem księciem poszukującym swojego rycerza na nieskazitelnie białym koniu. W końcu, życie ma się tylko jedno, a ja na pewno nie zamierzam tracić go na jakąś niepotrzebną naukę. Po co mi ona? Żeby iść na studia? Wystarczy, że znajdę sobie jakiegoś bogatego mężusia i po sprawie. Ale ryzyko zawsze istnieje...może mi się czasem trafić taki, który będzie chciał bym nazywał go swoim "tatusiem". Takich napaleńców jest coraz to więcej, a przecież muszę bronić przed takimi swój tyłek.
A gdyby ktoś ci czasem kiedyś powiedział, że życie jest piękne i wspaniałe, to wiedz, że kłamie i próbuje wcisnąć ci cholerny kit. Szkoła jest najgorszym, co może człowiekowi się przytrafić. Ludzie chodzący do niej jak i nudni nauczyciele na których zajęciach masz ochotę walnąć głową w ławkę i pójść spać. Do tego życie, które daje ci kopa w dupę. Jednym zdaniem potrafię określić mój ostatni rok w liceum: Nic się nie nauczę, nic nie zdam i na pewno nie zamierzam brać żadnych korków, aby ukończyć szkołę. Moje wyniki były dobre, a nawet nie zaglądałem w książkę. Normalnie, ja to jestem wspaniały.




Gdy dotarłem do szkoły, skończyła się już druga lekcja. Jongin podbiegł do mnie z nową wiadomością, o której usłyszał w gabinecie dyrektora gdy zanosił swoje całoroczne zwolnienie z WF'u. Leń. Oczywiście wszystkie ploteczki znał jedynie on i to właśnie jego osobie nigdy nie powinno się powierzać swoich sekretów. Ostrzegam. Kiedyś sam przekonałem się jak bardzo zdradziecka potrafi być ta szumowina.

- Nie uwierzysz co się stało!- zaczął podekscytowany podskakując jak zając i klepiąc mnie w ramię, co było cholernie irytujące i przysięgam, że jeszcze chwila dłużej, a bym odgryzł mu rękę i zakopał w babcinym ogródku, by policja nie miała podejrzeń - Jak to usłyszysz to po prostu zemdlejesz, mówię ci!

- Ja pierdole Kai ogarnij dupsko i powiedz, o co chodzi! - potrząsnąłem przyjacielem pragnąc mieć już ten temat za sobą.

- Pamiętasz może panią Choi? - spytał starając się ustać w jednym miejscu.

- Co to za jedna? Mamy kilka Choi w szkole - spojrzałem na niego, jak na skończonego debila, którym w sumie był, także JA NIKOGO NIE OBRAŻAM!

- Ta co jest w ciąży - przewrócił oczami- dobra nieważne, poszła na zwolnienie, ponieważ za miesiąc rodzi!

- Streszczaj się Kim - pośpieszyłem chłopaka, po czym oparłem dłoń na biodrze.

- Zamiast niej, będziemy mieć nowego nauczyciela francuskiego! - pisnął szczęśliwy.

- N-nauczyciela? W sensie, że facet? - natychmiast ożywiłem się na jego słowa i zacząłem rozglądać się dookoła w poszukiwaniu mężczyzny.

- Sam nie mogłem w to uwierzyć. Pierwszy w historii tej szkoły facet, jako nauczyciel. To na pewno gej, wyczuwam to - stwierdził krzyżując dłonie na piersi.

- Nie bądź tego taki pewien. Może być również hetero... - powiedziałem trochę smutniej. Już od dawna szukałem dla siebie jakiegoś partnera, którego mógłbym kochać. No właśnie, kochać. Przecież nikt normalny nie zakocha się w pierwszej lepszej osobie, napotkanej na ulicy.

- No i co z tego? Mogę się założyć, że zaliczysz go w niecałe dwa tygodnie.

- Jongin! Nie zamierzam spać z pierwszą lepszą osobą! Poza tym, mam zamiar zachować swoją cnotę do ukończenia pełnoletności. A jak sam wiesz, został jeszcze miesiąc.

- Nie pierdol głupot! Na pewno prędzej, czy później zrobisz to po jakiejś imprezie - objął mnie ramieniem, dając przy tym buziaka w polik. Fuj.

- Ty ulegniesz wszystkim, nawet swojej babci, więc lepiej się nie odzywaj dobrze?

- Jak wolisz, ale gdy tylko go zobaczysz, szczęka ci opadnie, takie z niego ciacho. Jedyną wadą są jego duże uszy, chyba, że lubisz takie, bo wiesz, można je zawsze przygryzać i...

- Kai! - warknąłem, uciszając rozgadanego bruneta. - O której godzinie ma przyjść? - spojrzałem na telefon, na którym widniała godzina dziewiąta trzydzieści dziewięć.

- W sumie...już tu jest- szepnął, wskazując postać stojącą przed nami.

Ciemne włosy, delikatnie uniesiona grzywka w górę, czekoladowe oczy. On jest...idealny! Czyżbym właśnie spotkał swojego księcia, którego koń spierdolił, gdy tylko przekroczył próg boiska szkolnego?
Gdy dłużej wpatrywałem się w jego osobę, coraz bardziej zaczął przypominać mi kogoś, kogo znałem dawno temu, jednak nie potrafiłem przypomnieć sobie, jaką osobą jest, ani skąd go znałem. Lecz mogłem dać sobie rękę uciąć, że był dla mnie kimś bliskim. Tylko kim?

- Kurwa, ale ciacho - powiedziałem, po chwili zdając sobie sprawę, że te słowa naprawdę wyszły z moich ust, a stojący przede mną ciemnowłosy uśmiechnął się delikatnie - Jongin zabij mnie, albo skoczę z mostu. Nie powiedziałem tego na głos, prawda?

- Właśnie, że powiedziałeś - odezwał się mężczyzna, a mnie przeszły ciarki, na dźwięk jego głębokiego głosu. Gdybym był dziewczyną, zapewne właśnie doszedłbym, brudząc swoje koronkowe majteczki.

- Baekhyun, ty cioto - zaśmiał się mój przyjaciel, co wcale mi nie pomogło, wręcz przeciwnie. Czułem jak moje poliki płoną ze wstydu.

- Ja...to znaczy się...ładną mamy pogodę, prawda? Podobno ma być dzisiaj mróz i zajączek przyniesie jajka... - powiedziałem na jednym wydechu nie zwracając szczególnej uwagi na słowa wychodzące z moich ust, ale sądząc po minie nauczyciela, nie za wiele zrozumiał z mojej jakże wspaniałej wypowiedzi - Baekhyun jestem - przedstawiłem się, zmieniając temat - Byun Baekhyun, klasa trzecia "D"

- O! To nieźle się składa. Tak wyszło, że od dzisiaj zostałem waszym nauczycielem od francuskiego i wychowawcą klasy. Nazywam się Park Chanyeol, mam nadzieję, że od teraz dobrze będzie nam się układało, zwłaszcza nam...Baekkie.

Park Chanyeol? Ten Park Chanyeol, który był moim hyungiem z sąsiedztwa? Ten Park Chanyeol, który skradł mojego pierwszego całusa? Ten Park Chanyeol, który mnie opuścił i zerwał ze mną przez telefon? Ten śmieć ma znowu wejść z butami do mojego życia? To chyba jakiś pieprzony żart.




/BK


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz