Jongin popijał gorące cappuccino podczas czekania na blond włosą przyjaciółkę, mającą zjawić się lada chwila.
Chciał z nią porozmawiać po tak długim czasie, zwłaszcza, że jego serce cierpiało i starał się znaleźć jakiekolwiek ukojenie, chociażby w jej słowach.
Rozglądał się po pomieszczeniu, starając się odnaleźć przynajmniej jedną znajomą mu twarz.
Kawiarnia w której się znajdował posiadała plazmowy telewizor zawieszony na ścianie, z którego aktualnie leciały piosenki z kanału muzycznego. Krzesła jak również i stoły były białe. Kelnerka stała za ladą i ochoczo rozmawiała z kasjerką. Po prostu nie mieli oni wielu klientów. Wszyscy z okolicy przesiadywali u Luhana lub omijali obie kawiarnie, a Jongin mógł przyznać tamtym klientom rację. Chociaż ta wyglądała na nowocześniejszą, to jednak u Lu panowała w pewnym sensie rodzinna atmosfera, a wyposażenie w drewniane meble nadawało jej przytulny wygląd, już nie wspominając o tym jak dobre chłopak miał umiejętności w wypiekaniu ciast i parzeniu kawy. W porównaniu do kawiarni w której się znajdował, Luhan tworzył prawdziwe cuda.
Jednak nie poszedł do niego. Nie chciał aby czasem kuzyn Baekhyuna coś usłyszał i powiedział mu o wszystkim.
Wzrokiem odszukał pewien punkt, w który wpatrywał się do czasu, aż w pomieszczeniu zabrzmiał dzwonek informujący o nowym kliencie. Czarnowłosy od razu zwrócił swój wzrok w tamtą stronę i dostrzegł chudą sylwetkę swojej przyjaciółki, prócz niej była jeszcze dwójka dzieci. Chan i HyeMi. Co prawda, nie spodziewał się ich tutaj lecz ich towarzystwo bardzo go ucieszyło, naprawdę uwielbiał spędzać czas z bliźniakami.
- Cześć Tae - przywitał się, całując lekko różowy policzek uśmiechniętej blondynki - Wypiękniałaś! Ile się nie widzieliśmy?
- Hmm... chyba z rok, jak nie mniej. Nie jestem pewna, w ostatnim czasie byłeś bardzo zajęty Nini.
Dziewczyna zajęła miejsce naprzeciw chłopaka, a dzieci rozsiadły się po bokach. Ręką przywołała znudzoną kelnerkę by zamówić kawałek sernika, po czym znów spojrzała na swojego przyjaciela.
- Ty za to stałeś się większym ciachem wiesz? - chichot uciekł z jej ust - Dobra, przejdźmy teraz do tematu naszego dzisiejszego spotkania. Co się stało?
Jongin przez chwilę unikał jej spojrzenia, a gdy już podniósł swój wzrok od razu tego pożałował. Blondynka wpatrywała się w niego uważnie przyglądając się każdemu ruchowi chłopaka.
- Baek wciąż kocha Chanyeola, wiesz? - wyszeptał, a coraz większa gula rosła mu w gardle
Tae przez chwilę siedziała bez konkretnego wyrazu twarzy, aż po paru sekundach jej oczy powiększyły się o kilka centymetrów, a sama blondynka poderwała się z krzesła, krzycząc przy okazji "Co?" na cały głos.
- Jakim cudem? Przecież pozbył się swoich uczuć. Wymazał Chanyeola lata temu. Co prawda pojawił się ostatnio w miejscu pracy Baeka, ale... on nie jest aż tak głupi Nini.
- Ale on wrócił Tae, nie tylko do Seulu. On wchodzi tam skąd kiedyś uciekł. Wraca do jego serca. Baek kocha Chanyeola i wydaje mi się, że Chanyeol kocha Baekhyuna.
Jongin jeszcze nigdy nie czuł się gorzej niż w ostatnich dniach. Zależało mu na Baekhyunie, a sama myśl, że chłopak, który porzucił go lata temu wciąż gości w sercu ukochanego... to tak bardzo bolało.
Wszystko zaczęło się od nieśmiałego przywitania lata temu w liceum.
- Cześć... J-Jestem Jongin - nastolatek wyciągnął dłoń w stronę kolegi z ławki, z którym zapragnął się zaprzyjaźnić.
- Baekhyun - brunet uśmiechnął się i uścisnął delikatnie dłoń czarnowłosego.
Siedzieli ze sobą na każdej lekcji. Na wychowaniu fizycznym gdy ćwiczenia odbywały się w parach, od razu przyczepiali się swoich ramion. Ta dwójka stała się wręcz nierozłączna, co sprawiało, że byli całkiem uroczy. Niektóre dziewczyny łączyły ich w pary, a gdy ci zaprzeczali, nie chciały słuchać żadnego "Nie", momentami stawało się to wręcz chore a dwójka nastolatków musiała się tłumaczyć, że to jedynie przyjaźń, czego one nie potrafiły przyjąć do wiadomości.
Niektóre nastolatki potrafiły zmienić się w prawdziwe potwory.
Innego dnia Jongin podbiegł do Baekhyuna i uwiesił się na jego szyi. Był radosny, że udało mu się zaliczyć matematykę i zaproponował aby wybrali się razem do ZOO. Baekhyun oczywiście zię zgodził, chcąc świętować wraz z przyjacielem promocję do następnej klasy.
Jongin nie wiedział jeszcze, że Baekhyun ma chłopaka.
W dniu ich spotkania czarnowłosy cieszył się niczym mała dziewczynka oczekująca obiecanego lizaka.
Dzień zapowiadał się świetnie. Gdy tylko zobaczył swojego towarzysza na horyzoncie, serce zaprzestało swojej pracy. Byun wyglądał wręcz niesamowicie w zupełnie zwyczajnej koszulce i krótkich spodenkach. O wiele lepiej niż gdy nosił mundurek szkolny, co wcale nie znaczyło iż w tamtejszym wydaniu również podobał się Jonginowi.
Tak bardzo zapragnął go w tamtym momencie pocałować.
Lecz był taki nieśmiały.
Rozstali się w okolicach dwudziestej pierwszej. Jongin przytulił Baekhyuna i z ogromnym uśmiechem na ustach wręczył mu wielkiego pluszowego misia.
- T-t-to dla Ciebie - wyciągnął ręce przed siebie podając rówieśnikowi maskotkę.
Brunet spojrzał na chłopaka i uśmiechem odebrał misia z rąk Kima.
- Dziękuję Jonginnie, jesteś wspaniały! Tylko...
- Tylko... co?
- Nie wiem czy mój chłopak nie będzie o niego zazdrosny - zachichotał.
Wtulił się w mięciutki materiał, podczas gdy świat Jongina się zawalił.
Mój chłopak.
Baekhyun miał chłopaka.
Następnego dnia Jongin przyszedł do szkoły w blond włosach.
Od tamtej pory Kai już nigdy nie był sobą. Udawał kogoś zupełnie innego, obojętnego na uczucia przyjaciela. Starał się nie zwracać uwagi na pocałunki zakochanych. Zawsze odwracał głowę.
Gdy dowiedział się o wyjeździe Chanyeola, był naprawdę szczęśliwy. Jednak to szczęście zamieniło się w złość tak ogromną, że rozsadzało go od środka. Baekhyun był w ciąży. Z Chanyeolem.
- Znasz Baeka od dawna, jednak to ja znam go o wiele dłużej. Uwierz mi, w sercu Baekhyuna odbywa się właśnie trzecia wojna światowa, której losy są nieznane nikomu.
Blondynka zastanawiala się w jaki sposób powinna pocieszyć przyjaciela, lecz każde możliwe sposoby jakie znała albo go nie śmieszyły, albo były kierowane do malutkich dzieci.
- Może powinieneś dać sobie temu spokój? - wypaliła, a Kai jak na zawołanie zaczął krztusić swoim cappuccino.
- Co masz na myśli?
- Wiesz... to jest jednak nasz mały Baekkie. Chcę jego szczęścia. Ty również. Więc daj mu odrobinę swobody. Ma prawo do decydowania własnym życiem Nini.
- Ale sama wiesz jak on postępuje! Poza tym, ten cały Sehun jest dziwny, ostatnio uśmiechał się w naprawdę niepokojący sposób do tego prawie pobił Baekhyuna! Parkowie na pewno nie są normalni!
Na dźwięk imienia blondyna, Tae natychmiastowo się spięła. Nie chciała poruszać tego co widziała u Lu.
W rozmowie przerwał im dopiero telefon Tae.
- Tak Baekkie? Coś się stało? Mhm... no dobra, rozumiem. SŁUCHAM?! - kobieta zakrztusiła się wodą, a jej wielkie oczy spoczęły na drobnej twarzy Kaia
- Tak, niedługo tam będę- blondynka rozłączyła się, ponownie wpatrując się w te wspaniałe piwne oczy.
- Coś się stało? - Jongin mieszał łyżeczką resztę cappuccino i oczekiwał na jej wiadomość.
- Baekhyun... właśnie całował się z Chanyeolem. W jego mieszkaniu.
/BK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz