sobota, 25 marca 2017

Youth: 01.Czas zabawy

Młody koreańczyk zajmował się pracą na pół etatu w pobliskiej kawiarni. Uwielbiał zapach kawy, który pozwalał mu się zrelaksować i odsunąć myśli od szkoły. Jednak to nie była historia o nim, a o jego bracie, który ostatnimi czasy zmienił się nie do poznania. Wyprowadził się z rodzinnego domu, nie odbierał telefonu, nie chodził do pracy i nie było go całymi dniami w domu, kiedy Jungkook próbował dostać się do jego mieszkania. Nie poznawał już swojego brata, który kiedyś zaszywał się w kącie aby przeczytać w spokoju książkę, czy chodził po szkolnych korytarzach ze słuchawkami w uszach. Teraz Baekhyun nosił obcisłe spodnie, luźne bluzki odkrywające jego obojczyk i dosyć mocny makijaż. Chłopak chciał, aby jego brat powrócił. Aby się zmienił i przestał być takim jakim się stał po pewnym incydencie ze szkolnym wielkoludem, który niegdyś był jego przyjacielem, a dla Jungkooka stanowił wzór. Kiedyś. Jednak czas niemiłosiernie ucieka i lata mijają. Dawne czasy odchodzą w zapomnienie, teraz nowe stronice są zapisywane przez tego który dyryguje nimi wszystkimi i bawi się w jakąś pieprzoną książkę, pełną zwrotów i niefortunnych sytuacji.
Gdy ciepło dotknęło jego dłoni, brunet powrócił do rzeczywistości. Znowu poparzył sobie dłoń. 

*

Baekhyun nie lubił gdy ktoś go nie słuchał. Chciał znaleźć się w samym centrum uwagi i zawsze szukał takich sytuacji, aby wzrok wszystkich był skierowany na jego osobę.

- Myślałeś, że cię nie zobaczę jak miziasz się z tą dziwką w moim ulubionym klubie?! - krzyknął po raz kolejny, a zdezorientowany chłopak stał się jego nowym celem. Baekhyun wiedział, że tak naprawdę poprzednia noc nie znaczyła nic dla nich obu, jednak szanse na upokorzenie pierwszego lepszego kochasia były dla niego, jak dla każdego innego człowieka chleb na śniadanie. - Łaaa....jesteś naprawdę pojebanym gnojem. Najpierw postanowiłeś dać się zerżnąć, a teraz chciałeś spróbować jak to jest być na górze co? A ty? Może masz wacka? Bo wiesz...on naprawdę lubi w dupę, a sądząc po twoich spodniach na pewno ukrywa się tam coś większego - zwrócił się do stojącej obok blondynki, której łzy zaczęły zbierać się w oczach. W końcu, postanowiła przyjść tu jedynie z przyjaciółką i choć raz wyrwać się z ponurej rzeczywistości, a to co zastało ją na miejscu było dużo gorsze niż mogła to sobie wyobrazić. Jeszcze nikt na nią nie krzyczał tylko dlatego, że postanowiła sobie porozmawiać z zupełnie obcym chłopakiem. - Ty to masz dopiero talent do wybierania dziwek ty parszywa jaszczuro. - Czarnowłosy skończył swoją przemowę spoliczkowaniem bruneta.

Odszedł zadowolony z siebie w stronę łazienki. Poszło gładko. Prawdopodobnie ośmieszył młodego mężczyznę przed przyjaciółmi i dziewczyną, ale...w końcu o to mu chodziło. 
Wykorzystać i wyrzucić. Bardzo mu się to podobało. Ostatnio stało się to dla niego jego małym nawykiem. Ponieważ czasu nie da się cofnąć i wszystkich zmarnowanych lat nie da się wykasować dzięki jednemu przyciskowi. Stracił wystarczająco dużo. 

- Jesteś bardzo...interesujący - odezwał się mężczyzna, który stanął zaraz obok Baekhyuna oddającego mocz.  - I nawet masz coś do zaoferowania. - Czarnowłosy prychnął słysząc słowa nieznajomego. Taki sam jak reszta. - Ale księżniczko nie powinieneś bawić się w ten sposób czyimiś uczuciami.

Baekhyun zapiął rozporek i odwrócił się w celu opuszczenia męskiej toalety, jednak przeszkodziły mu silne ramiona, które oplotły jego nadgarstek i zamknęły w żelaznym uścisku.

- Zostaw mnie w spokoju Park - warknął - Nie jestem dziwką, a już zwłaszcza nie Twoją - mniejszy wyrwał się z uścisku i wyszedł.

Wmieszał się w tłum tańczących osób, a jedynym zapachem jaki do niego docierał, był zapach potu, perfum i taniego alkoholu. Spojrzał na zegar. Dochodziła już pierwsza w nocy, a on obiecał sobie, że tym razem wróci do domu jeszcze przed północą. Znowu stracił swój cenny czas na idiotyczne zabawy.

- Cholera - syknął pod nosem, przeciskając się przez tłum spoconych ciał. 
Zainwestujcie w dezodorant błagam.

Przy wyjściu pożegnał się jeszcze z JiYongiem, który uchlany w trzy dupy, wciąż trzymał się na własnych nogach i w miarę kontaktował.

- Żałosny - skomentował Byun opuszczając lokal.

Zimne powietrze uderzyło w jego twarz.  Dziś znów chciał poczuć smak alkoholu w swoich ustach. Właśnie po raz pierwszy spotkał Park Chanyeola. Tego, którego znali wszyscy. Baekhyun już wiedział, że go nienawidzi.




/BK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz