sobota, 25 marca 2017

Small Baby: 11.Ostatnia lawendowo-kokosowa kawa mrożona

Sehun nienawidził płakać. Nienawidził posiadać powodów aby płakać, dlatego jakaś cząsteczka niego zaczęła nienawidzić Chanyeola za to, że przez niego płakał. Nie. Płakał przez Baekhyuna. To Baekhyun zaczął wyniszczać jego związek. Tu od samego początku chodziło o Baekhyuna. Nienawiść do młodego prezesa wypełniała całe jego serce. Tak bardzo go nienawidził, że miał nawet byśli by...by go zabić.  Ale nigdy by tego nie zrobił. Wtedy straciłby Chanyeola już na zawsze. Już nigdy nie zobaczyłby jego uśmiechu, który powodował motylki w brzuchu. Już nigdy nie usłyszałby jego głębokiego głosu, tuż przy swoim uchu. Już nigdy nie poczułby jego ciepłych rąk na swoim ciele. Już nigdy nie byłoby ich, byłby jedynie Oh Sehun i Park Chanyeol. A teraz jest Park Sehun i Park Chanyeol. Małżeństwo, które innym mogło wydawać się wręcz idealne, w końcu nie brakowało im niczego. Posiadali spory majątek, mieli wielki dom tu w Korei, jak również jeden w Chinach, drugi w Kanadzie, kolejny w Japonii, a jeszcze jeden przy plaży. A Chanyeol planował jeszcze kupno jednego w Paryżu, drugiego we Włoszech. Czy nie mogło być piękniej? Tylko te wszystkie domy nie należały do Sehuna. Były Chanyeola. Były dla Baekhyuna. Chanyeol tak bardzo go kochał, że postanowił kupić im domy w każdym miejscu, które młodszy chciał odwiedzić. Nawet gdy go zostawił ze względu na studia, wciąż go kochał. Nawet jeśli ojciec Sehuna, (który również uczęszczał na te studia co Chanyeol i to tam zakochał się w wysokim chłopaku) zorganizował ich ślub, to Sehun zawsze myślał, że wraz z Chanyeolem tworzy idealny obrazek wspaniałej pary, która kocha się zawsze, nie zawracając sobie głowy resztą świata. Po dołączeniu do BB Entertainment (co było Sehuna największym marzeniem), jego w tamtych czasach chłopak zaczął traktować go niczym największy skarb chodzący po tej planecie, jednak wtedy nie zdawał sobie sprawy jaki był tego powód. Miłość? Dopiero gdy dosyć naiwny Sehun osobiście poznał prezesa BB Entertainment, skojarzył go ze zdjęć wyższego mężczyzny i to wtedy zadany został pierwszy cios. Wyciągał od niego informacje. Tak bardzo dał się oszukać. Wszystko byłoby dobrze, gdyby do akcji nie wkroczył ojciec Chanyeola i pan Byun, którzy byli najlepszymi przyjaciółmi, a ich kontakty nie zepsuły się nawet po tylu latach. Park Chanyeol dołączył do BB Entertainment.

Młody blondyn usiadł przy jednym z drewnianych stolików i czekał aż podejdzie do niego ktoś, kto przyjmie jego zamówienie. Uwielbiał tą kawiarnię i bywał w niej często, nawet zbyt często, ale właściciel potrafił robić naprawdę pyszną kawę (nie licząc jego znajomego, który jako jedyny prócz właściciela, również robił nieziemską kawę, co było jego pasją), a ciasta, które można było tu kupić roztapiały twoje podniebienie, dlatego właśnie ta przytulna kawiarenka zyskała sławę w przeciągu tak krótkiego czasu. Kiedyś Sehun wyczekiwał na moment gdy spotka się z właścicielem, który praktycznie nie pojawiał się publicznie, ale w końcu stracił nadzieję, że kiedyś mu się uda i zaczął przychodzić coraz rzadziej.

- Co podać?

- Nie wiem. Wszystko już próbowałem, więc bez różnicy - mruknął blondyn, a jego spojrzenie utkwione było w szybie, za którą zaczął padać deszcz.

- Rozumiem...wszystko w porządku? - tak delikatny głos pieścił uszy Sehuna, jednak chłopak wciąż pozostawał obojętny. Jeśli spojrzy kelnerowi w twarz, ten zauważy jego łzy.

- Tak, w jak najlepszym.

Luhan wrócił z zamówieniem za ladę, po czym zniknął za ścianą. Nie zawsze zdarza się, że obsługuje klientów, jednak sprawiało mu to niezwykłą przyjemność, zwłaszcza gdy obdarowywali go wspaniałymi uśmiechami, więc widok chłopaka, którego łzy gromadziły się w oczach i czasem spływały po bladym policzku, straszliwie go ranił. Jeszcze nigdy nie poczuł się tak smutny. Zapragnął uszczęśliwić młodego chłopaka, dlatego zrobił to w czym jest najlepszy.  Postanowił by na jego twarzy nie znalazły się już żadne łzy.

Gdy wrócił do stolika z przyszykowaną kawą i kawałkiem ciasta, postawił je przed smutnym chłopakiem i czekał. Czekał na jego reakcję.

W momencie gdy Sehun wziął do ust pierwszy kawałek ciasta, jego oczy się powiększyły, a serce zabiło radośnie. Nie mogąc uwierzyć, że ma w ustach coś tak pysznego, postanowił popić ciasto kawą, od której jego oczy zabłysły, a wzrok zwrócił się w kierunku porcelanowego chłopca.

-Ty... jak? - rozkoszował się smakiem w ustach i przymknął oczy, a z jego gardła wydobył się cichy pomruk, który wprawił Luhana w drżenie - To najpyszniejsze, co kiedykolwiek zjadłem! Jakim cudem? Znam tu całe menu na pamięć i nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, jak to się nazywa?

Dwudziestoletni blondyn złapał do ręki menu, a gdy nie zauważył na nim nowej pozycji, jego oczy rozszerzyły się jeszcze bardziej, gdy pojął kim jest osoba stojąca przed nim.

- Lawendowo-kokosowa kawa mrożona i ciasto orzechowe z czekoladą, bananami i bitą śmietaną - brunet uśmiechnął się gdy zobaczył promyki szczęścia w jak dotąd smutnych oczach.

- Jesteś tu właścicielem prawda? W końcu cię spotkałem! Boże jak się cieszę! - chłopak złapał za rękę dwudziesto-siedmioletniego chłopaka

- A ja cieszę się, że spotkałem ciebie - zaśmiał się cicho i wyciągnął swoją prawą rękę która nie była zgniatana przez Sehuna - Jestem LuHan, ale przyjaciele mówią do mnie Lu i tak...jestem tu właścicielem, a ty jesteś moim zdecydowanie najlepszym klientem.

*

- Więc twierdzisz, że twój...mąż kocha kogoś innego? - właściciel kawiarni próbował przyswoić wszystkie informacje jakie usłyszał od chłopaka siedzącego naprzeciw niego, jednak ta cała sytuacja wydawała mu się naprawdę śmieszna. Dlaczego ktoś miałby się żenić tylko po ty, aby zadowolić swoich rodziców? To śmieszne! Nie.....to głupie.

- Ja to wiem. Mój ojciec...tak jakby zmusił w pewien sposób jego, a ja....po prostu go kocham - serce Luhana roztrzaskało się na miliony małych kawałków - ale on kocha innego...tego cholernego, przeklętego, puszczalskiego Byuna! - krzyknął, jednak natychmiast się uspokoił, a Lu zakrztusił się wodą.

- B....Byuna? Masz na myśli Byun Baekhyuna? Prezesa tej wytwórni muzycznej?

- Tak...normalnie mam ochotę rozszarpać jego oraz tą jego nic nie wartą rodzinę, która sprowadziła go na ten świat!

W duszy Luhan się zaśmiał, w końcu nie często słyszy takie rzeczy o Baekim, a już tym bardziej od kogoś z twarzą przypominającą anioła. Ale faktem jest to, że nikt nie powinien obrażać jego rodziny.

- Dobrze, to zaczynaj - powiedział i oparł się o opacie krzesła

- Słucham?

- Byun Baekhyun, którego tak bardzo nienawidzisz...jest moim kuzynem.

Luhan zamilkł, a Sehun nie wiedząc co powinien zrobić, zrzucił szklankę, która wraz z całą swoją zawartością spadła na nogi jego towarzysza.

Czy mogło być jeszcze gorzej?





/BK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz