Strony

wtorek, 9 maja 2017

Small Baby: 15. Ostatni raz grożę, że Cię zostawię

-Park Chanyeol...co ty odpierdalasz? - spytał Baekhyun gdy jego były kochanek stanął w progu drzwi - wydawało mi się, że zakończyliśmy ten temat

- Widzisz kochany...być może zakończyliśmy, ale...chcę spotykać się ze swoimi dziećmi. Jestem ich ojcem - wzruszył ramionami i powoli podszedł do przyjaciela Baekhyuna

- To, że jesteś ich ojcem, wcale nie znaczy, że cokolwiek dla nich znaczysz - odezwał się ciemnoskóry - lepiej wyjedź i trzymaj się z daleka jak do tej pory. W końcu wychodzi ci to najlepiej - warknął

- Jongin...proszę cię. Przestań. Możemy porozmawiać na osobności? - tym razem zwrócił się do Chanyeola - Ta rozmowa jest pomiędzy naszą dwójką. Nie mieszajmy do tego osób trzecich dobrze?

Kai pokiwał lekko głową po czym opuścił pomieszczenie, na odchodne rzucając jeszcze "Do zobaczenia", a drzwi za nim się zamknęły. Zostało ich dwoje. Jeden, który był w pewien sposób podekscytowany spotkaniem z młodszym i drugi lekko...zniesmaczony. Cokolwiek Chanyeol chciał od Baekhyuna, nie było ani trochę przyjemne. Nie chciał go słyszeć. Nie chciał o nim myśleć, jednak robił to prawie codziennie. Chociaż chciał zapomnieć...nie potrafił. Nie potrafił póki wyższy znajdował się w jego otoczeniu.

- Więc...o co znowu chodzi? - młody prezes usiadł na fotelu, ręką przeczesując swoje miękkie włosy

- Tak jak wspominałem wcześniej. Wróciłem. Chcę utrzymywać kontakt z dziećmi. Dlatego postanowiłem ustalić z tobą warunki odnośnie wizyt - uśmiechnął się szeroko, jednak Baekowi do śmiechu nie było ani trochę. Chanyeol znowu mieszał.

- Błagam cię zniknij.....- szepnął czarnowłosy - Zniknij i przestań co chwila zmieniać zdanie jak cholerna baba w ciąży! Miałeś dać mi spokój! Miałeś nie zabierać mi dzieci!

- Nie zabiorę....tylko sie nimi zaopiekuję wraz z tobą

Chanyeol wciąż nie zdawał sobie sprawy jakim jest dupkiem przychodząc do swojego byłego i prosząc o takie coś.


Zawiniłem i tak bardzo cię przepraszam. Naprawdę nie chciałem cię zranić.


- W końcu to moje dzieci. Ty jedynie je urodziłeś gdy wyjechałem i zaopiekowałeś się nimi pod moją nieobecność, więc pozwolę aby mieszkały u ciebie.


Nie chcę tego robić. Jestem głupcem, wiem. Ale...nie chcę się do ciebie zbliżyć. Nie chcę byś ty zbliżył się do mnie. Sam nie wiem co robię. Nie wiem co mną kieruje, abym wypowiadał właśnie te słowa.


- Jeśli chcesz, mogę się nimi opiekować zamiast tej twojej blond przyjaciółeczki.


Tak bardzo cię kocham. Naprawdę....wybacz mi.


- Mam nadzieję, że nie uwierzyłeś w moje wcześniejsze słowa. Już dla mnie nic nie znaczysz. Naprawdę.


Widzę, że moje słowa cię ranią, jednak nie przestaję. Myśl, że poślubiłem Sehuna aby zastąpić nim ciebie mnie wykańcza. Nie potrafię zostawić męża choć tak bardzo bym tego chciał. Błagam...musisz mi wybaczyć. Błagam spójrz mi w oczy i zobacz. Zobacz moją duszę. Zobacz moje prawdziwe uczucia. Zauważ, że kłamię chociaż tak bardzo tego nie lubisz.


- Być może kiedyś byliśmy razem. Jednak...sam nie wiem czy chciałbym do ciebie wrócić....oczywiście jeśli miałbym taką możliwość!


Powstrzymaj mnie. Błagam, zatrzymaj mnie przed wypowiadaniem tych wszystkich słów.


- Zamknij się.

- Gdybyśmy wciąż byli razem, prawdopodobnie dzieci byłyby pod moją opieką, jesteś zbyt dużym pracoholikiem. Nie powinnieneś ich mieć.

- Powiedziałem byś się zamknął! - krzyknął

Usta Baekhyuna lekko drżały, a jego oddech stał się płytki. Panikował.

- Po to przyszedłeś? Aby wypominać mi, że pracuję dla ich dobra? Aby wychowywały się w jak najlepszych warunkach? Pieprz się Chanyeol!

Drobna postać Byuna stanęła przed Chanyeolem. Uderzył go pięścią w klatkę piersiową.

- Jak możesz?


Uderzenie.


- Dlaczego mi to robisz?


Uderzenie.


- Co ja ci takiego zrobiłem?

- Pozwoliłeś mi odejść Baekhyun. Pozwoliłeś mi odejść....





*







-Jeżeli nie zrezygnujesz z Baekhyuna, z nami koniec, rozumiesz? - warknął blondyn, a w dłoni ściskał swój podkoszulek - Masz z nim skończyć! Zakończ ten kontrakt i zacznij pracować w firmie ojca. Niech wszystko będzie jak dawniej. Gdy nie wiedziałeś o dzieciach, gdy żyłeś z myślą, że Baekhyun ułożył sobie życie z jakąś dziewczyną i dawno o tobie zapomniał. Czy możesz do tego wrócić?

- Sehun ja...

- Nie Chanyeol! W tym świecie nic nie jest idealne i powiedzmy sobie szczerze...nigdy nie było! Ale mimo wszystko to mi mówiłeś, że mnie kochasz - nawet jeśli tak nie było - to ze mną się kochałeś - chociaż to nie moje imię wypowiadałeś - i to JA jestem twoim mężem.

- Tylko...Sehun. Ja mam dzieci! Chciałbym się z nimi widywać - z ust Sehuna uciekł cichy dźwięk przypominający śmiech

- To mu je odbierz! Kurwa czy ty serio jesteś aż tak tępy?! Powoli mam cię dosyć Chanyeol. Pamiętaj, jeśli będziesz chciał mnie zostawić, zniszczę cię. Nie zostawię Baekhyuna w spokoju - za bardzo mi na tobie zależy, aby cię zostawić - Jesteś mój- zobaczysz, urodzę ci syna, dam ci powód abyś się ze mną nie rozstawał







/BK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz