Strony

wtorek, 9 maja 2017

Small Baby: 13. Ostatnie łzy

Oczy Baekhyuna powiększyły się zapewne o kilka rozmiarów gdy w szoku spojrzał na swojego byłego chłopaka.

Dzieci nie były już Chanyeola.

On je wychowywał cały ten czas.

Chanyeol nie zabierze mu jego dzieci.

- C-co chcesz od moich dzieci? - podkreślił przedostanie słowo, dając starszemu do zrozumienia, że wykreślił go z drzewa geneologicznego. Śmieszne.

- Czy...możemy porozmawiać w środku? Nie chciałbym zwracać na nas zbytniej uwagi - Chanyeol próbował dotknąć ramienia Baeka, jednak niższy odsunął się, robiąc tym przy okazji miejsce by jego gość wszedł do mieszkania, nie czekając na jakiekolwiek zaproszenie ze strony gospodarza.

Po przekroczeniu progu zdjął swoje buty oraz kurtkę i przeszedł do salonu, gdzie usiadł na kanapie. Ostatnim razem gdy znajdował się w domu Byuna nie miał czasu, aby bardziej się rozejrzeć. Brak prądu i...trochę przerażająca rodzinka nie dały mu szansy aby "zwiedził" mieszkanie byłego chłopaka. Pierwszym co rzuciło się w oczy wyższego chłopaka były zabawki ułożone na stoliku i dziecięce ubrania złożone w kostkę na fotelu.

- Więc....czego chcesz? - pan domu zajął miejsce w wolnym fotelu, zachowując przy tym dystans od niespodziewanego gościa

- Chcę wiedzieć o nich wszystko Baekhyun, ja....ja naprawdę chciałbym ich poznać - głos Chanyeola był taki delikatny, taki....hipnotyzujący

- Widzisz...nie chcę mówić ci o nich niczego - szepnął

Wzrok Baekhyuna spoczywał na jego dłoniach. Nie był w stanie patrzeć na Chanyeola. Nie potrafił spojrzeć mu w twarz. Nie chciał patrzeć mu w twarz.

- Dlaczego? Dlaczego Baekkie? Czemu nie chcesz dać mi nawet szansy?

- Bo masz męża! Chanyeol do cholery! Nie rozumiesz, że nasz rozdział już dawno się zakończył? Jako pierwszy postanowiłeś ruszyć naprzód i ja również uczyniłem to samo, więc przestań mieszać! - krzyknął drobny chłopak, jednak wyższego wcale nie poruszyło jego zachowanie. Bardziej starał się zapanować nad swoim galopującym sercem, które od momentu gdy ujrzało zaspanego Baeka z nieładem na głowie zaczęło wystukiwać swój własny rytm, który wcale nie brzmiał jak ten typowy "cha cha".

- Wiem, wiem, że totalnie schrzaniłem, ale to moje jedyne dzieci! Baek proszę...zrozum mnie. Chciałbym...chciałbym tylko je poznać - złapał Baekhyuna za rękę i spojrzał mu głęboko w oczy.

Cisza, która pomiędzy nimi nastała, wydawała ciągnąć się w nieskończoność. Czarnowłosy tak bardzo nie chciał ulec starszemu, jednak...tak bardzo jak pragnął zachować wszystkie informacje dla siebie, tak bardzo pragnął przez ostatnie lata wrócić do głupiego Chanyeola i powiedzieć mu jak wspaniałe ma dzieci.

- Chłopiec...ma na imię Chan, natomiast dziewczynka to HyeMi - zaczął, a oczy Parka zalśniły

- M-mają po siedem lat. Bliźniaki, jednak nie są do siebie aż tak bardzo podobne. Gdy byłem z nimi w ciąży Chan tak bardzo mnie kopał, że myślałem, że zostanie piłkarzem tak sławny jak ten polaczek....wiesz...Lewandowski - zaśmiał się - Na początku...gdy...dowiedziałem się o ciąży...nie chciałem ich. Tak bardzo ich nie chciałem Chanyeol! Nie było cię przy mnie i...po prostu czułem jakby brakowało mi tlenu. Jakby te dzieci odbierały mi życie. Zaczęło zmieniać się to z czasem, a gdy...gdy doktor dał mi do potrzymania te dwie kruszynki ja...po prostu się rozpłakałem. Nie wiem jak długo. Byłem szczęśliwy.

Młody ojciec nie zauważył, gdy zaczął płakać.

- Przez pierwsze lata ich życia obserwowałem jak dorastają. Byłem świadkiem ich pierwszych słów, ich pierwszych kroków. Ich pierwszego śmiechu.  Chanyeol, oni tak pięknie się śmieją!

- Gdy płakali, moje serce pękało, a łzy same cisnęły mi się do oczu.  Ale ich śmiech. Naprawdę warto czekać na ich wspaniały niewinny śmiech.

- HyeMi i Chan....to imiona naszych dzieci. HyeMi jest naprawdę zadziorna. Ma charakterek, natomiast Chan...Chan jest bardzo spokojnym dzieckiem. Jedyną jego wadą jest rysowanie po ścianach, dosłownie wszystkim!

- Chanyeol. Ja naprawdę bardzo ich kocham. Nie zabieraj mi moich dzieci! Nie pozwolę ci, abyś mi je odebrał!

Drobny chłopak rozpłakał się, a jego były wstał z kanapy i przytulił jego drobne ciało do siebie.

Tak długo nie trzymał go w swoich ramionach.

Tak bardzo tęsknił za jego dotykiem.

- Nie zabiorę Baekkie. Nie zabiorę....

Za bardzo mi na tobie zależy by ci je odbierać. By odbierać ci cząstkę ciebie.







***







Jakiś czas później, gdy Baekhyun zdążył się uspokoić, Chanyeol przyszykował dla nich coś do zjedzenia.
Co prawda gospodarz był temu przeciwny, jednak kim byłby Chanyeol, gdyby tak łatwo się poddawał?

I tak oto skończyli przy stole.

Niezręczna cisza na nowo zawitała w pomieszczeniu, jednak tym razem żadne z nich nie postanowiło jej przerwać.

Byli po prostu w swoim świecie.

Kompletnie pogrążeni we własnych myślach.

Tam gdzie mogli być jedynie oni sami.







/BK


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz