Strony

sobota, 25 marca 2017

Small Baby: 08 Ostatnia domowa kłótnia

Baekhyun nie spodziewał się, że jego kuzyn postanowi wyjść dzisiejszego dnia z pracy i wpadnie z niezapowiedzianą wizytą. Zazwyczaj jego szefowie nie przejmowali się świętami i kazali mu zostawać w firmie do późnych godzin, dlatego Byun nie przejmował się obecnością Chanyeola w swoim domu, ale LuHan... LuHan mógł popsuć wszystko zaczynając od wypaplania byłemu kochankowi o dzieciach, a kończąc na obitym pysku starszego. Dlaczego wszystko musi się rujnować akurat dzisiejszego dnia? Dlaczego to nie mogą być zwykłe spokojne święta? Dlaczego to wszystko spotyka mnie? Czarnowłosy odsunął się od mężczyzny i spojrzał w oczy swojemu kochanemu kuzynowi.

- Lu...to jest... - zaczął, jednak brązowowłosy chłopak przerwał mu machnięciem ręki.

- Park Chanyeol... zgadza się? - warknął wciąż wpatrując się w wysokiego mężczyznę z odstającymi uszami - Ten który zostawił cię jak ostatniego śmiecia i postanowił wyjść za mąż za granicą, podczas gdy ty samotnie... - młodszy doskoczył do bruneta i zasłonił mu usta swoją dłonią.

Chanyeol nie może się dowiedzieć. To musi zostać w sekrecie.

- Baek, co ty odpierdalasz?! - wrzasnął starszy. Odepchnął drobną dłoń i skrzyżował dłonie na piersi - Dlaczego mu tego nie powiesz?! To jest zwykły śmieć, który postanowił uniknąć odpowiedzialności za swoje czyny! 

Sytuacja w pomieszczeniu stresowała Baekhyuna, zwłaszcza gdy po chwili pojawiła się pani Byun, pytając czy aby na pewno wszystko jest w porządku, jednak gdy zobaczyła w jakim stanie znajduje się jej syn i jak bardzo wściekły jest jej siostrzeniec postanowiła się po cichu wycofać i połączyć wszystkie fakty w spójną całość. Dopiero po chwili dotarło do niej, że coś jest nie tak i rozzłoszczona wleciała z powrotem do pomieszczenia i rzuciła się na Parka z drewnianą łyżką. Z punktu osoby trzeciej mogło to wyglądać naprawdę przekomicznie, lecz Chanyeol wciąż nie wiedział co się dzieje. W jednej chwili zostaje nazywany śmieciem, rozwścieczony kuzyn jego byłego na niego wrzeszczy, a przemiła kobieta zmienia się w prawdziwą bestię i zaczyna okładać go drewnianą łyżką, z której swoją drogą nikomu nie życzyłby oberwać. Gdyby chociaż znał prawdziwy powód całej tej niedorzecznej sytuacji... jednak wszyscy milczeli. Wszyscy.... a serce Baekhyuna płakało. Płakało, ponieważ nie potrafił już dłużej udawać perfekcyjnego tatusia, który potrafi sobie ze wszystkim poradzić. Jedynie pan Byun siedział spokojnie na fotelu. On wiedział od samego początku. Od samego początku gdy ujrzał na własne oczy potomka rodziny Park. Od razu wiedział kto zapłodnił jego pierworodnego.  Uśmiechnął się popijając kolejny łyk piwa i rozkoszując się ciszą jaka zastała w salonie, ponieważ zamieszanie było jedynie w kuchni. Kuchni, która stała się polem bitewnym. Być może powinien na to w jakiś konkretny sposób zareagować, ale wolał poczekać na swoją kolej gdy najmłodszy z rodziny Park się o wszystkim dowie, a on oficjalnie nazwie go swoim zięciem i zakończy się związek Park Chanyeola z Oh Sehunem i rozpocznie się era Park Chanyeola i Byun Baekhyuna. A on układał sobie w głowie plan. Jak udawać okrutnego ojca i sprawić aby ta dwójka rzuciła się sobie w ramiona jak kilka lat temu.





***





Baekhyun płakał, a niebo wraz z nim. Oberwał od swojej matki tak jak niczego nieświadom Chanyeol, a Lu jedynie krzyczał, że w końcu dostał za swoje. Nikt nie ma prawa ranić jego "Bubusia".

- Więc - zaczęła spokojnie pani Byun gdy dwójka mężczyzn siedziała przed nią w salonie. Byun skulony, a Park zmieszany. - Macie mi coś do powiedzenia?

- Nie mamo, zaszła tu jakaś pomyłka. To nie tak jak myślisz. To naprawdę nie jest tak - czarnowłosy starał się tłumaczyć, jednak jego rodzicielka już wiedziała. W końcu poznała prawdę i nie zamierzała sobie odpuścić.

- Baekhyun... wiem, że podjąłeś taką decyzję, ale ojciec twoich dzieci musi ponieść za to odpowiedzialność.

Baekhyun się rozpłakał.

Jego matka powiedziała to. Powiedziała to, czego nie powinien usłyszeć on. To działo się zdecydowanie zbyt szybko. Powrót Chana i wtrącenie się w jego życie. Odkrycie tajemnicy. To wszystko wydarzyło się za szybko. Nie był jeszcze na to gotowy, a na pewno nie był gotowy na drobny gest ze strony Chanyeola, jakim było zwykłe, zwyczajne objęcie w pasie i przyciągnięcie do ciepłego ciała, które było dla Baekhyuna tak bardzo znajome i sprawiło, że rozpłakał się jeszcze bardziej, a pani Byun jedynie patrzyła. Patrzyła na swojego syna, który był obejmowany przez żonatego mężczyznę.



- Chan?  Chciałbyś mieć kiedyś dzieci? - spytał nastolatek. Leżeli razem w łóżku młodszego, co Chanyeol uwielbiał tak bardzo.

- Dzieci? - zastanowił się chwilę, po czym postanowił dać odpowiedź, która tak bardzo rozgrzała serce młodszego - Pewnie tak. Jeżeli to oczywiście będą nasze dzieci, to chciałbym mieć nawet całą gromadkę! Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo byłbym szczęśliwy, słysząc, że zostanę ojcem. Nasze dzieci byłyby naprawdę piękne wiesz?



Sehun. Gdy Chanyeol usłyszał to jedno zdanie wypowiedziane z ust pani Byun, pomyślał o swoim mężu. Nie kochał go, jednak... nie chciał go ranić tak bardzo, ale... Kurwa zostałem ojcem! 

Sehun, stał się zwykła przeszkodą, którą trzeba usunąć.







/BK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz