Strony

wtorek, 27 grudnia 2016

Small Baby: 00.Bohaterowie









Byun Baekhyun ││24l.

"Jeśli mnie zostawiłeś, to musiałeś mieć jakiś powód, jednak ja nie mam żadnego powodu, aby do ciebie wrócić skarbie"





Park Chanyeol ││26l.

"Czy to, że w końcu mam rodzinę jest dla ciebie problemem? Dlaczego Baekhyun? Dlaczego tak bardzo ci to przeszkadza?"






Lu Han││27l.

"Więc twierdzisz, że od kiedy tylko mnie ujrzałeś nie potrafisz myśleć o czymś lub kimś innym? Spokojnie, każdy tak ma"





Park SeHun││20l.

"Jesteś niczym anioł, który spadł z nieba i dziękuję Bogu, że siedem dni zajęło mu stworzenie świata, bo tyle lat dzieli i nas, co oznacza, że spadło na nas przeznaczenie"





Kim Jongin││24l.

"Kocham ciebie i twoje dzieci. Nie przeszkadza mi, że nigdy nie będę powiązany z nimi krwią, ale błagam, daj mi szansę się wykazać i pokazać ci moją miłość"





Kim Taeyeon││23l.

"Nawet jeśli jesteśmy jedynie przyjaciółmi...nie odsuwaj mnie od siebie"




Byun HyeMi││7l.


"Tatusiu? Dlaczego płaczesz? Czyżby twoje serduszko znowu zostało zranione?"




Byun Chan││7l.

"Dlaczego moje imię jest takie dziwne tatku?"





Byun JungEun││44l.

"Baek, szanuję twoją decyzję, ale ojciec twoich dzieci musi ponieść odpowiedzialność"










Wiek bohaterów jak i nazwiska, zostały zmienione na potrzeby opowiadania!!








niedziela, 25 grudnia 2016

Small Baby: 00.Ostatni wspólny wieczór i ostatnia nowina.

Ich jęki wypełniały całe pomieszczenie. Jeszcze nigdy nie czuli się tak jak w tej jednej jedynej chwili, kiedy mogli poczuć siebie nawzajem. Zasmakować swoich ust i ciał.
Baekhyun swoją ciasnotą zadowalał Chanyeola, który ciężko dyszał uderzając w prostatę Baekhyuna. Baekhyun myślał, że to najpiękniejsza chwila w jego życiu. Mógł dzielić się sobą ze swoim kochankiem.
Od nadmiaru emocji nie potrafił skupić myśli na jednej rzeczy. Głowę zaprzątał mu Chanyeol. Usta Chanyeola na tych jego. Penis Chanyeola poruszający się w jego wnętrzu. Dłonie Chanyeola błądzące po jego ciele. Język Chanyeola kreślący wzorki na jego ciele. Zęby Chanyeola przygryzające jego sutki. Wszędzie był Chanyeol. Jego ukochany. Osoba którą kochał nad życie. Dla niego Baekhyun był w stanie skoczyć z mostu, poświęcając przy tym własne życie. A dla tej chwili, zrobiłby jeszcze więcej.
Drobny brunet wygiął plecy w łuk, w momencie, w którym doznał spełnienia. Ciecz którą poczuł w sobie chwilę później, sprawiła, że na jego usta wkradł się uśmiech. To był jego Pierwszy raz. Najwspanialszy pierwszy raz, jaki byłby w stanie sobie wyobrazić.
Tak bardzo go kochał.
Tak bardzo kochał tego dupka.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Chanyeol wyjechał za granicę studiować, zostawił siedemnastoletniego Baekhyuna ze złamanym sercem. Brunet od tamtej pory siedział zamknięty w swoim pokoju. Dostęp do niego miał jedynie jego kuzyn - Lu Han. Nie chciał widzieć nikogo. Chciał Chanyeola, jego ukochanego. Chłopaka który sprawiał, że ten roztapiał się na sam jego widok. Nie wiedział, że seks z nim będzie jedynie pożegnaniem. Ale Chanyeol był starszy. Cholerne dwa lata sprawiły, że musieli się rozłączyć.
Do złego samopoczucia doszły wymioty i dziwne zachcianki. Zmiany humoru były tak uporczywe, że Lu Han nie chciał dłużej słuchać jak Baekhyun płacze, bo założył dwie różne skarpetki, lub ubrał sweter na odwrót. Gdy mdłości zaczęły się nasilać, starszy siłą zmusił bruneta do pójścia, do lekarza.
Młodszy nie chciał sam wchodzić do gabinetu, dlatego Lu Han przysiągł, że wejdzie wraz z nim.
Po badaniach i pytaniach ze strony doktora, Baekhyun zaczął się denerwować. Może złapał jakąś chorobę? Albo gorzej...HIV. Czy umrze i już nigdy więcej nie zobaczy swojego ukochanego? Czy może Chanyeol doskonale wiedział, że jest nosicielem i specjalnie go zaraził? Baekhyun pokiwał lekko głową, rozwiewając natarczywe myśli. Chanyeol by tego nie zrobił. W końcu go kochał.

- Panie Byun, nie ma się o co martwić. Nie jest pan chory, ale musimy przeprowadzić jeszcze jedno badanie, aby potwierdzić moje domysły, na temat pana złego samopoczucia.

Drobny chłopak jedynie kiwnął głową i wraz z Lu Hanem przeniósł się do dali, ze sprzętem USG. Postępował zgodnie z radami lekarza, aż w końcu na ekranie naprzeciw łóżka, w którym się znajdował, pojawił się niewyraźny obraz. Na początku młodszy nie był w stanie dostrzec tam czegokolwiek. Dopiero później zauważył kropkę, która w pewien sposób wyróżniała się od otoczenia. W pomieszczeniu dało się usłyszeć cichutki dźwięk przypominający bicie małego serduszka.

- Panie Byun, gratuluję. Będzie miał Pan bliźniaki.

Chłopak zachłysnął się powietrzem. Prędzej spodziewał się śmiertelnej choroby, raka, niewydolności organów, ale dziecko?

- B-bliźniaki? W sensie, że dziecko? Dzieci? - To nie mogła być prawda. Przecież Chanyeol go zostawił, a on nie chciał sam ich wychowywać. Nie potrafiłby patrzeć na nie, nie dostrzegając żadnego podobieństwa do ojca.

Łzy zebrały się w jego oczach, jednak siłą woli je powstrzymywał. Nie chciał płakać przez kogoś tak okrutnego. Zapłodnił go i wyjechał. Został sam z dwójką nienarodzonych dzieci.
Teraz pozostała gorsza sprawa na głowie. Jak on powie o tym swojej matce?
Poczuł jak Lu Han wzmocnił uścisk na jego dłoni, co zmusiło go odwrócenia się w stronę kuzyna.

- Czy...to Chanyeol jest ojcem? - spytał ze spokojem. Chłopak wiedział o jego związku ze starszym. Nigdy go nie popierał, zawsze był przeciwny, ale nigdy nie zabraniał kuzynowi spotykania się z Chanyeolem, ponieważ widział jego szczęście. Myślał, że ich miłość jest prawdziwa, a teraz żałował, że wcześniej nie zrobił nic z tą sytuacją.

Spokój Lu Hana nie wróżył niczego dobrego. Luhan nigdy nie był tak spokojny. Chyba, że w głowie powstawał mu nowy plan na morderstwo. W tym wypadku morderstwo Chanyeola.
Baekhyun, Prawdopodobnie gdy spotka go jeszcze kiedyś...nie będzie w stanie mu wybaczyć. Dał się
nabrać naiwnej miłości, która prawdopodobnie nie miała prawa istnieć.
Nienawidził Chanyeola. Za to, że go opuścił. Że zostawił go samego...

Fucking Teacher: 01.Ocena sytuacji





Wpatrywałem się w osobę stojącą przede mną z szokiem wymalowanym na twarzy. Nie wiedziałem, że jeszcze kiedyś będę miał okazję spotkać Chanyeola. Był on dla mnie zamkniętym rozdziałem, a ponowne pojawienie się go w moim życiu, zapewne wiele jeszcze namiesza, a sam nie chciałbym mieć kłopotów u dyrektora, zwłaszcza, że w poprzednich latach bywałem u niego naprawdę często. Zbyt często...Zazwyczaj trafiałem tam przez głupotę Jongina. Dla niego nie ma już ratunku. Głupota zżarła mu mózg lata temu. Teraz w jego głowie znajduje się jedynie cienki sznureczek, trzymający uszy, by te czasem nie odleciały.

- Proszę Pana, zaszło chyba jakieś nieporozumienie, które da się wytłumaczyć w dosyć prosty sposób. - zacząłem wpatrując się w jego oczy, które uważnie obserwowały chociażby najmniejszy mój ruch. - Nie jestem Baekkie, jak również nie należy Pan do moich przyjaciół, aby móc się do mnie zwracać w taki sposób. Jest Pan jedynie moim nauczycielem, więc proszę już więcej mnie tak nie nazywać, a to co powiedziałem wcześniej, nie było o Panu, a o Mino z klasy "A".

Jongin, który najwidoczniej zaczął czuć się nieswojo i łasił się do mojego ramienia, pociągnął mnie delikatnie odciągając od nauczyciela, któremu uśmiech wciąż nie schodził z ust.

- To my już może będziemy szli na lekcje, do widzenia! - przyjaciel pociągnął mnie w stronę budynku szkoły, a gdy tylko znalazł się w środku, odetchnął z ulgą i puścił moje ramię.

- Nie wiem, co się tutaj odpierdala, ale jak tylko skończą się lekcje, masz mi wszystko powiedzieć! Mieliśmy nie mieć przed sobą żadnych tajemnic Baekhyun!  - warknął, po czym odszedł zostawiając mnie samego na środku korytarza.

Powoli podszedłem pod salę od matematyki, gdzie zebrała się już cała klasa. Tematem dnia był nowy nauczyciel, na którego temat nie chciałem nic słyszeć. Upierdliwy dupek i tyle. Chyba powinienem przepisać się na Niemiecki, chociaż moja wymowa brzmiałaby podobnie, co kot puszczający gazy podczas pełni.
Zająłem miejsce w ostatniej ławce, czekając, aż Jongin postanowi do mnie dołączyć, jednak jego foch sprawił, że jakimś cudem usiadł z Sehunem, którego zazwyczaj nie znosił. Gnojek.
Przynajmniej nauczycielka postanowiła się spóźnić i dała mi trochę czasu na ogarnięcie szybko bijącego serca, które wybijało rytmy "cha cha" niczym grajki z Teksasu.








Czas dłużył się niemiłosiernie, a gadanie nauczycielki zaczęło mnie irytować już na początku lekcji. Gdybym wiedział wcześniej, kto ma przyjść na zastępstwo, na pewno przepisałbym się do innej szkoły, albo przynajmniej opuścił tą obecną na jakieś dwa lata. Najwyżej kończyłbym ją później niż pozostali, ale możliwość nie spotkania na korytarzu tego Brzydala, była dla mnie niczym zbawienie, także...coś czuję, że w tym roku często będę jeździł na wycieczki, bez Pana Parka.

Miałem plan idealny. Pójść sobie do dyrektora, szeroko się uśmiechnąć i uprzejmie poprosić o przeniesienie do innej klasy, której wychowawcą nie będzie znienawidzony przeze mnie nauczyciel, ale nie uwierzycie! Dyrektor mnie wyśmiał, nawet jeśli tłumaczyłem mu, że robię to wszystko dla ochrony siebie i mojego stanu umysłu i na dodatek złego...zapisał mnie na korepetycje. Z francuskiego! Normalnie, nawet wytrzymałbym tą godzinę czy dwie, ale w naszej szkole nie było innych nauczycieli uczących tego właśnie przedmiotu!


Moja sytuacja nie była zbyt wesoła. Gdzie tylko bym nie spojrzał, tam był Chanyeol.
Na przystanku Chanyeol.
W kiblu Chanyeol.
Nawet w Biedrze przy bułkach stał Chanyeol!
Przysięgam, że gdybym był Dzwoneczkiem, to już dawno zapierdalałbym swoimi skrzydełkami do innych psiapsi wróżek i powstrzymałbym tą cholerną epidemię zarazy, jaką był jakże NIE szanowany PCY.

czwartek, 15 grudnia 2016

Fucking Teacher: 00.Ocena wyglądu


Poranek nigdy nie należał do moich ulubionych. Wczesne wstawanie, brak czasu na śniadanie. Nigdy nie potrafiłem ruszyć dupy z łóżka, aby przyszykować się na zajęcia. Szkoła nie była po prostu dla mnie. Chodzili do niej, jedynie normalni nastolatkowie, a ja nie byłem "normalny", byłem inny. Byłem księciem poszukującym swojego rycerza na nieskazitelnie białym koniu. W końcu, życie ma się tylko jedno, a ja na pewno nie zamierzam tracić go na jakąś niepotrzebną naukę. Po co mi ona? Żeby iść na studia? Wystarczy, że znajdę sobie jakiegoś bogatego mężusia i po sprawie. Ale ryzyko zawsze istnieje...może mi się czasem trafić taki, który będzie chciał bym nazywał go swoim "tatusiem". Takich napaleńców jest coraz to więcej, a przecież muszę bronić przed takimi swój tyłek.
A gdyby ktoś ci czasem kiedyś powiedział, że życie jest piękne i wspaniałe, to wiedz, że kłamie i próbuje wcisnąć ci cholerny kit. Szkoła jest najgorszym, co może człowiekowi się przytrafić. Ludzie chodzący do niej jak i nudni nauczyciele na których zajęciach masz ochotę walnąć głową w ławkę i pójść spać. Do tego życie, które daje ci kopa w dupę. Jednym zdaniem potrafię określić mój ostatni rok w liceum: Nic się nie nauczę, nic nie zdam i na pewno nie zamierzam brać żadnych korków, aby ukończyć szkołę. Moje wyniki były dobre, a nawet nie zaglądałem w książkę. Normalnie, ja to jestem wspaniały.




Gdy dotarłem do szkoły, skończyła się już druga lekcja. Jongin podbiegł do mnie z nową wiadomością, o której usłyszał w gabinecie dyrektora gdy zanosił swoje całoroczne zwolnienie z WF'u. Leń. Oczywiście wszystkie ploteczki znał jedynie on i to właśnie jego osobie nigdy nie powinno się powierzać swoich sekretów. Ostrzegam. Kiedyś sam przekonałem się jak bardzo zdradziecka potrafi być ta szumowina.

- Nie uwierzysz co się stało!- zaczął podekscytowany podskakując jak zając i klepiąc mnie w ramię, co było cholernie irytujące i przysięgam, że jeszcze chwila dłużej, a bym odgryzł mu rękę i zakopał w babcinym ogródku, by policja nie miała podejrzeń - Jak to usłyszysz to po prostu zemdlejesz, mówię ci!

- Ja pierdole Kai ogarnij dupsko i powiedz, o co chodzi! - potrząsnąłem przyjacielem pragnąc mieć już ten temat za sobą.

- Pamiętasz może panią Choi? - spytał starając się ustać w jednym miejscu.

- Co to za jedna? Mamy kilka Choi w szkole - spojrzałem na niego, jak na skończonego debila, którym w sumie był, także JA NIKOGO NIE OBRAŻAM!

- Ta co jest w ciąży - przewrócił oczami- dobra nieważne, poszła na zwolnienie, ponieważ za miesiąc rodzi!

- Streszczaj się Kim - pośpieszyłem chłopaka, po czym oparłem dłoń na biodrze.

- Zamiast niej, będziemy mieć nowego nauczyciela francuskiego! - pisnął szczęśliwy.

- N-nauczyciela? W sensie, że facet? - natychmiast ożywiłem się na jego słowa i zacząłem rozglądać się dookoła w poszukiwaniu mężczyzny.

- Sam nie mogłem w to uwierzyć. Pierwszy w historii tej szkoły facet, jako nauczyciel. To na pewno gej, wyczuwam to - stwierdził krzyżując dłonie na piersi.

- Nie bądź tego taki pewien. Może być również hetero... - powiedziałem trochę smutniej. Już od dawna szukałem dla siebie jakiegoś partnera, którego mógłbym kochać. No właśnie, kochać. Przecież nikt normalny nie zakocha się w pierwszej lepszej osobie, napotkanej na ulicy.

- No i co z tego? Mogę się założyć, że zaliczysz go w niecałe dwa tygodnie.

- Jongin! Nie zamierzam spać z pierwszą lepszą osobą! Poza tym, mam zamiar zachować swoją cnotę do ukończenia pełnoletności. A jak sam wiesz, został jeszcze miesiąc.

- Nie pierdol głupot! Na pewno prędzej, czy później zrobisz to po jakiejś imprezie - objął mnie ramieniem, dając przy tym buziaka w polik. Fuj.

- Ty ulegniesz wszystkim, nawet swojej babci, więc lepiej się nie odzywaj dobrze?

- Jak wolisz, ale gdy tylko go zobaczysz, szczęka ci opadnie, takie z niego ciacho. Jedyną wadą są jego duże uszy, chyba, że lubisz takie, bo wiesz, można je zawsze przygryzać i...

- Kai! - warknąłem, uciszając rozgadanego bruneta. - O której godzinie ma przyjść? - spojrzałem na telefon, na którym widniała godzina dziewiąta trzydzieści dziewięć.

- W sumie...już tu jest- szepnął, wskazując postać stojącą przed nami.

Ciemne włosy, delikatnie uniesiona grzywka w górę, czekoladowe oczy. On jest...idealny! Czyżbym właśnie spotkał swojego księcia, którego koń spierdolił, gdy tylko przekroczył próg boiska szkolnego?
Gdy dłużej wpatrywałem się w jego osobę, coraz bardziej zaczął przypominać mi kogoś, kogo znałem dawno temu, jednak nie potrafiłem przypomnieć sobie, jaką osobą jest, ani skąd go znałem. Lecz mogłem dać sobie rękę uciąć, że był dla mnie kimś bliskim. Tylko kim?

- Kurwa, ale ciacho - powiedziałem, po chwili zdając sobie sprawę, że te słowa naprawdę wyszły z moich ust, a stojący przede mną ciemnowłosy uśmiechnął się delikatnie - Jongin zabij mnie, albo skoczę z mostu. Nie powiedziałem tego na głos, prawda?

- Właśnie, że powiedziałeś - odezwał się mężczyzna, a mnie przeszły ciarki, na dźwięk jego głębokiego głosu. Gdybym był dziewczyną, zapewne właśnie doszedłbym, brudząc swoje koronkowe majteczki.

- Baekhyun, ty cioto - zaśmiał się mój przyjaciel, co wcale mi nie pomogło, wręcz przeciwnie. Czułem jak moje poliki płoną ze wstydu.

- Ja...to znaczy się...ładną mamy pogodę, prawda? Podobno ma być dzisiaj mróz i zajączek przyniesie jajka... - powiedziałem na jednym wydechu nie zwracając szczególnej uwagi na słowa wychodzące z moich ust, ale sądząc po minie nauczyciela, nie za wiele zrozumiał z mojej jakże wspaniałej wypowiedzi - Baekhyun jestem - przedstawiłem się, zmieniając temat - Byun Baekhyun, klasa trzecia "D"

- O! To nieźle się składa. Tak wyszło, że od dzisiaj zostałem waszym nauczycielem od francuskiego i wychowawcą klasy. Nazywam się Park Chanyeol, mam nadzieję, że od teraz dobrze będzie nam się układało, zwłaszcza nam...Baekkie.

Park Chanyeol? Ten Park Chanyeol, który był moim hyungiem z sąsiedztwa? Ten Park Chanyeol, który skradł mojego pierwszego całusa? Ten Park Chanyeol, który mnie opuścił i zerwał ze mną przez telefon? Ten śmieć ma znowu wejść z butami do mojego życia? To chyba jakiś pieprzony żart.




/BK


poniedziałek, 12 grudnia 2016

안녕!

Cześć wszystkim^^
Z tej strony BK~ Jak widzicie, opisy fanfiction zostały już dodane, jednak rozdziałów na razie jak nie było, tak nie ma. Już wyjaśniam dlaczego:

Bloga zakładałam cały dzień (miałam pewne utrudnienia;;), a muszę się jeszcze nauczyć do sql, dlatego pierwsze rozdziały powinny pojawiać się w następnych dniach.
Od razu zapowiadam, że nie jestem systematyczną osobą, a piszę wtedy, gdy pomysły napływają mi do głowy, także większe przerwy pomiędzy publikacjami na pewno się pojawią!

Do usłyszenia!
~BK